Kate chwile ze sobą walczyła, jednak jedyne co Klaudiusz usłyszał to trzask chowanych kłów, był na tyle nieznośny, że sam dźwięk mógł kojarzyć się z tysiącem łamanych kości lub mielonych za sprawą echa przez złowrogą maszynę....bo miał taki być,
- dość ! Potrzebny nam będziesz w pełni sił, trudno poradzę sobie, biegnę za ogarami i liczę, że zajrzycie na czas - nie czekając co powie oddaliła się, nasunęła kaptur i zacisnęła mocniej zęby, czekało ją coś co na pozór jest łatwe ale znała cenę i liznęła okładkę pod tytułem przeciwnik, spodziewała się najgorszego nawet własnej śmierci ale widok stworzycielki, jej oczy, to spojrzenie.....gotowało wręcz w niej krew, może szła by i dalej lecz jeden z ogarów szarpnął za jej nogawkę widząc, że zmierza nie w te stronę. Jak z amoku do rzeczywistości, wzięła kilka głębszych oddechów i rozluźniła się, pozwalając krążyć vitae jak powinno,
- panuj nad sobą - pomyślała i ruszyła za psami.