Podeszłaś do miejsca, gdzie ostatni raz widziałaś swoją matkę. Jedyne miejsce, które nie było osmolone ogniem. Czułaś... czułaś żal, tęsknotę, bezradność, bezsilność. Łzy zaczęły Ci spływać z oczu. Lecz niebyły to zwykłe łzy, tylko krwawe. Stałaś tak, lecz ta siła była silniejsza i upadłaś na kolana. Chciałaś wyć z bezsilności, lecz wiedziałaś, że kręcą się jeszcze tutaj ludzie. Potrzebowałaś oparcia, czyjejś akceptacji, czyjegoś zrozumienia. Poczułaś, że ktoś Ci kładzie swoją dłoń na ramieniu. Czułaś, że to Seth, chociaż nie odwróciłaś się w jego stronę. Ciągle patrzyłaś się w miejsce, gdzie widziałaś ostatni raz Jane.