Kate kucnęła i schowała rzeczy Setha do torby, po czym krzyknęła do Olivii,
- matko tych tutaj nie możemy tak zostawić, zaraz do was dołączę ! - miała na myśli ludzi, nie potrafiła przejść obojętnie, gdy wokół tylu niewinnych cierpiało,
- już już, już po wszystkich, proszę tu uciskać - mimo, że miała w torbie apteczkę to wolała ją zostawić na ciężej rannych, przy większości wystarczył prowizoryczny opatrunek,
- halo, halo słyszy mnie pan ? Jest pan na dworcu, nie niech pan nie wstaje, jesteś z nim ? - spytała małej dziewczynki, która kuliła się u boku starszego mężczyzny,
- to,tt,ttt.....to mój....d..d.d.d..ddd.dddziadek - wymamrotała,
- spokojnie, utrzymuj jego głowę w takiej pozycji dobrze ? Za chwile przyjedzie tu pogotowie - pogłaskała ją po głowie i rozglądała się za kolejnymi, pył i jęki były wszechobecne,
- jejjjejjj jeee....jesteś....a....a..a...nnn..anio łem ? - zapytało dziecko,
- zwyczajną osobą ale ty będziesz bohaterką jak tylko mnie posłuchasz i zaopiekujesz się dziadkiem do czasu jak przyjdzie lekarz, dobrze ? Będziesz małą bohaterką dla dziadka ? - zapytała a dziewczynka ocierając łzy tylko kiwnęła na znak, że będzie i kucała nad głową starszego mężczyzny utrzymując ją w bezpiecznej pozycji.
Kate wstała i rozglądała się za matką, nie widząc jej podchodziła to do jednej osoby, to do innej grupy, nie wszyscy cieszyli się widząc uzbrojoną kobietę, dlatego czasem chwilę to trwało by ich przekonać, że jest z tych dobrych,
- kim pani jest ? - zapytał młody chłopak uciskając ranę młodszemu od siebie
- kimś kto chce pomóc, tylko wy dwaj tutaj jesteście ? - zapytała Kate
- to mój młodszy brat i nie, kogoś widziałem tam ale chyba uciekł jak pani podeszła - wskazał palcem,
- wyliże się, tylko dobrze uciskaj, kula na szczęście przeszła na wylot - delikatnie obejrzała chłopca,
- czy tamci byli terrorystami ? - zapytał
- tak, to terroryści a moim i moich przyjaciół zadaniem jest upewnić się, że nic wam już nie grozi. Póki nie zjawi się lekarz, nie wychodźcie stąd, ok ? - zapytała, gdy otrzymała odpowiedź ruszyła ostrożnie we wskazanym przez niego kierunku.