Claudia podeszła i usiadła na łóżku obok Ciebie, podążając za twoim wzrokiem na szybę. Usłyszałaś - Do końca nie wiem. Dla mnie to było dziwne. Straciłaś panowanie chyba nad sobą po... po tym... po tym co się wydarzyło w klubie. Widziałam to jak chyba panikujesz i wyprowadziłam Cię stamtąd. Nie mogłam odnaleźć ghula, więc zaprowadziłam Cię do uliczki. Wtedy... wtedy to było dziwne. Czułam twój gorąc jak przechodzi na mnie, myślałam że spłoniesz więc postanowiłam Cię obronić swoimi umiejętnościami. Ale nie byłam przygotowana na to, co odczułam. Nie tylko ty, ale i cała okolica zaczęła się palić, a ty byłaś tego źródłem. W ostatniej chwili uciekłam, ale usłyszałam jeszcze okrzyk.. bólu? Słowo które padło to szakrań, cokolwiek znaczy. No i wtedy wybuchłaś... Potężnym ogniem, niczym burza ogniowa. Wszystko w promieniu kilkudziesięciu metrów zostało stopione. Twoje ubranie też. Wydostałam się z kryjówki, musiałam użyć siły by zniszczyć ścianę budynku... Szybko oceniłam sytuację, schowałam Ciebie i poleciałam szukać ghula. Był niedaleko, też to widział. Podjechał samochodem parę przecznic dalej, ja Cię przeniosłam kanałami. Potem zapakowałam Cię do samochodu i spanikowałam, nie wiedziałam gdzie Cię zawieźć. Stwierdziłam, że jedynym bezpiecznym miejscem jest moje mieszkanie i tak się tu znalazłaś. Podałam Ci swoją vitae i tak, resztę już wiesz - po czym spojrzała się na Ciebie, gdy podchwycisz jej spojrzenie zobaczysz w nim wyrzuty sumienia i troskę o Ciebie.