Zamiana spawnów i frakcji - Ive, chyba mnie źle zrozumiałeś, ja popieram właśnie to co proponujesz z Nativa, czyli zamianę frakcji po połowie rund na danej mapie. Tak od jakiegoś czasu już gramy na Deluge, to tylko za starej ligi tylko tak było że klan wybierał dla siebie frakcję na całą mapę. Więc tu się zgadzamy :)
Nie ma nawet sensu dyskutować o flagach. Chciałem podać ten sam przykład jaki dał Prusak. Na meczu z RGPK przeciwnika widzieliśmy tylko przez czas kiedy pojawiały się na mapie czaszki. Kampili non stop w jakiś lasach albo na wyspie, a później uciekali by nie było przegranej. Padali jak szmaty przy każdym kontakcie a dzięki braku flag mogli urywać sobie rundy.
Z tymi flagami to przyznaję że jest sytuacja bez wyjścia, tak źle i tak niedobrze. Jak są, to każda runda jest schematyczna, zajmujemy jakąś pozycję możliwie blisko wszystkich 3 flag, czekamy do 2:00 i wtedy czekamy do ostatnich sekund, nikt wcześniej nie będzie normalnie atakował żadnej pozycji wroga no bo po co, lepiej poczekać na flagi i walczyć 10 sekund wystrzelając tylko raz. Brakuje tego co było zawsze fajne w meczach na deluge, na takim na przykład Krakowie, czyli rozstawiania się po równo na każdą alejkę, szybkich zwiadów, zachodzenia kogoś na plecy kanałami, atakowania jednego przejścia nawet ze sporymi stratami byle konnica się wbiła przeciwnikowi na plecy podczas szturmu z drugiej strony... to jest ciekawa gra, kiedy musisz wszędzie pilnować i być czujnym wiedząc, że w każdej chwili możesz się spodziewać jakiejś akcji, a jak się rozciągnie za bardzo swoje pozycje to trzeba się liczyć z tym, że wroga formacja "kupa" rozniesie małą grupkę swoich rozstawionych za daleko. Problem uciekania jak się przegrywa już jest rozwiązany zasadą, że ponad dwukrotna przewaga liczebna wygrywa, więc takiej patologii jak na wspomnianym meczu z RGPK nie będzie.
Jest tylko jedno ale - jak się znajdzie jakiś klan cwaniaków to zaraz zacznie w każdej rundzie kampić całym teamem w jednym miejscu, na przykład na bocznym daszku na Krakowie. Fakt, wtedy gra jest bez sensu, ale póki co, w każdym meczu ze starymi i poważnymi klanami Deluga obowiązuje pewna niepisana zasada "nie bądź cwelem, nie kamp całym teamem" gdyż gracze po prostu rozumieją, że takie granie nie przynosi wiele satysfakcji i takie sytuacje się nie zdarzają prawie nigdy. Oczywiście jak najbardziej ma to miejsce gdy już trochę ludzi popadało i jedna strona ewidentnie musi się bronić żeby mieć jakieś szanse.
Tego co piszę nie wyssałem z palca, od paru lat gram i sędziuję mecze na Deluge i z własnych obserwacji stwierdzam, że bez flag wbrew pozorom jest ciekawsza i na całe szczęście, wygląda zupełnie inaczej niż na Native. Zresztą, jutro ponoć Masoni grają z RW testowego spara, zobaczymy jak ludziom się spodoba nowa forma z flagami, jeśli gracze po obu stronach będą zadowoleni to odpuszczę i zaakceptuję flagi, jeśli nie to znaczy że tradycyjna forma odpowiada ludziom bardziej ;)
Btw. w temacie mapy Island - RW może potwierdzić jak kiedyś na oficjala ją wzięliśmy i kampy nie było, tylko parę prób szturmów które okazałyby się całkiem skuteczne, gdyby nie lamerstwo konnicy :D