Nie, zeby cos, ale na tym wlasnie polega fenomen Gry o Tron, ze jest mega nieprzewidywalna i zaden bohater nie moze czuc sie bezpiecznie. Gdyby tak nie bylo, to mielibysmy kolejna basniowa serie, nie wyrozniajaca sie z tlumu jej podobnych ;)
Nie wiemy jak się zakończy GoT, a powoli wszystko wkracza w kulminacyjną fazę. ;)
Moim zdaniem, po części masz rację - Gra o Tron jest nieprzewidywalna, wiele postaci zostało zgładzonych, a ciekawe wątki jak ten Roose'a nagle i niespodziewanie urwane. Ale to wszystko do czegoś prowadzi, a zazwyczaj w książkach, zwłaszcza fantasy to jest oparte na takiej baśni - gdy wydaje się, że zło już wygrało, że dobro zostało rzucone na kolana, orkowie oblegają Gondor, Emhyr wkracza z ekipą do pałacu po Ciri, nagle okazuje się, że to dobro zwycięża. W jakiś niespodziewany sposób. Inaczej to by nie miało sensu, a książka byłaby rozczarowaniem, tak samo serial. Pyta Cię znajomy czy polecasz, to odpowiadasz "W sumie, fajnie się oglądało, chociaż... Zawiodłem się trochę".
Poza tym, jest teoria, że Jon a możliwe nawet, że Tyrion( Po serialu się nie da tego, dopatrzeć, ale w książce wyglądał inaczej, plus są wzmianki, że szalony król podkochiwał się w żonie Tywina + że wśród Targaryenów właśnie, zdarzały się różne tego typu kalectwa) są Targaryenami. A smoki są trzy, gdzie mogą one odegrać decydującą rolę w walce ze zmarłymi. Skoro kluczowym ma być starcie żywi-martwi, to ciężko mi sobie wyobrazić aby to Tommen, Ramsay Bolton i wielki wróbel latali na smokach.