Elwina Maradino
Ælfríc Léofrícinga
Podeszliście bliżej bramy. Strażnik po waszej lewej stronie był zdecydowanie młodszy i niższy od drugiego. Miał krótko przystrzyżone, czarne włosy i piwne oczy. Drugi ze strażników miał krótkie, brązowo-siwe włosy, niebieskie oczy i pokaźny zarost na twarzy. Pierwszy z nich odezwał się młodzieniec, odpowiadając drwiąco Elwinie:
- A co ja jestem, przewodnikiem czy biurem podróży? Da mi babka w spokoju wykonywać obowiązki. Sama się zgubiła to sama drogę niech znajduje.
Starszy z nich odezwał się dopiero po chwili, gdy zauważył Aelfrica. Skupiwszy wzrok na nim, zaczął mówić, lekko drwiącym głosem:
- Czego tu szukacie? Cassir jest miesiąc drogi stąd! Jeśli chcecie wejść do miasta to musi..... - urwał się jego głos, pod naporem silnego kaszlu.
Zdołał go opanować dopiero po chwili, znowu wzrok kierując na Aelfrica kontynuował, tym razem poważnym głosem:
- To wy.... Weźcie resztę i wejdźcie do miasta. Za bramą prosto, tak długo, aż ujrzycie rynek. Przed nim skręćcie w prawo i cały czas prosto, aż do wysokiego kamiennego budynku. Będzie to kaplica, wejdźcie tylnym wejściem, będzie otwarte. Będzie tam na was czekał.
Młodzian spojrzał wtedy na niego z widocznym zdziwieniem i zdezorientowaniem, ale nic nie odrzekł więcej.
Knit Prodt
Arthur Vengard
Shilard Fitz-Oesterlen
Wchodząc do karczmy ujrzeliście dosyć duże, prostokątne pomieszczenie. Na lewo od wejścia znajdowały się schody na piętro, zaś po prawej stronie stały stoły i krzesła. Za siedziskami, tuż pod ścianą znajdował się bar, a za nim stał łysy mężczyzna w średnim wieku. Gdy wchodziliście zajmował się czyszczeniem kufli. Na przeciwko od wejścia, pod oknem siedziały przy stole dwaj, ludzcy mężczyźni. Zajęli miejsca na przeciwko siebie. Pierwszy z nich, siedzący po lewej stronie, był stosunkowo młody, miał około 30 lat. Jego włosy były długie i ciemne, a na twarzy miał delikatny zarost. Ubrany był w eleganckie, ciemne szaty i skórzane, wysokie buty. Na krześle obok niego, leżał długi miecz, schowany w pochwie. Drugi z mężczyzn liczył około 40 lat. Miał krótko przystrzyżone ciemne włosy, ubrany był w również elegancki, lniany strój z licznymi zdobieniami, a na nogach miał wysokie, ocieplane wełną buty. Na krześle, na którym siedział, wisiał zawieszony plecak, podobny wyglądem do tego, który wy mieliście. Zdaje się, że dopiero usiedli, gdy wy weszliście.
- A jesteście już! Knit, Arthur usiądźcie z nami! Shilard też już jest, więc jesteśmy w komplecie - zawołał młodszy z mężczyzn, gdy zauważył, że wchodzicie.