Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: [ Unspoken Menace ] Sesja  (Przeczytany 21906 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline McAbra

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 640
    • Piwa: 50
    • Płeć: Mężczyzna
    • Vi Veri Veniversum Vivus Vici
      • Totalwar.ORG.PL
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #120 dnia: Lutego 20, 2014, 18:30:00 »
    Arthur Vengard
    - Zamieniam się w słuch - powiedział do Carnika sadowiąc się wygodnie.
    Na zachowanie Knita tylko uniósł lekko oczy ku górze, przyzwyczajając się powoli do gwałtowności towarzysza.

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #121 dnia: Lutego 20, 2014, 18:40:43 »
    Knit Prodt

    Po słowach Shilarda nieco opadło mu ciśnienie, ale nie zmienił się jego negatywny stosunek do całej sytuacji.
    - Dobra, dobra, niech mówi... - spuścił wzrok na blat, z którego próbował paznokciami wydłubywać drzazgi.

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #122 dnia: Lutego 20, 2014, 19:19:05 »
    Grung Hrungnorsson

    Gdy Grung usłyszał swoje imię padające z ust elfa spojrzał ostatni raz wzrokiem mordercy na strażników, po czym powiedział :
    - Idę, idę - po czym poprawił swój plecak i ruszył za długouchym.

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #123 dnia: Lutego 21, 2014, 12:52:39 »
    Grung Hrungnorsson
    Cahir z Mlek'ien


    Strażnik popatrzył na was łagodniejszym już wzrokiem i przepuścił was do miasta. Oddalając się, mogliście usłyszeć jego ponowny atak kaszlu. Szliście tą samą drogą co reszta waszych towarzyszy, wśród wysokich budynków wybudowanych przy ulicy.

    Elwina Maradino
    Ælfríc Léofrícinga
    Blyth Glewas
    Grung Hrungnorsson
    Cahir z Mlek'ien


    Doszliście do wysokiego, długiego kamiennego budynku. Wyglądał już na wiekowy, gdzie nie gdzie brakowało wykończenia lub kamień był wyszczerbiony. Budynek był zbudowany na planie prostokąta, z lekko szerszym tyłem, zapewne tam mieściły się komnaty duchownych. Do środka prowadziły podwójne, drewniane drzwi. Skośny dach prawie w całości pokryty był szarą dachówką, z wyjątkiem miejsca nad drzwiami, gdzie prawdopodobnie kiedyś była wieża (obecnie są jej wyłącznie pozostałości). Na ścianach mieściła się niewielka ilość małych, okrągłych okien. Przednie drzwi, przed którymi staliście są zamknięte na kłódkę. Idąc wzdłuż ściany bocznej, na poszerzeniu budynku, zauważyliście drewniane drzwi, które są uchylone (zapewne o nich wspominał strażnik).

    Knit Prodt
    Arthur Vengard
    Shilard Fitz-Oesterlen


    Carnik ponownie uśmiechnął się i radosnym tonem odrzekł:
    - Skąd taka pewność, że to tylko ja zrobiłem? Ale mniejsza o to, przejdziemy teraz do rzeczy. Jak wiecie wasze dni są policzone i bla bla bla. Chodzi o to, że musicie nam pomóc. Dokładniej o co chodzi nie mogę powiedzieć w tym momencie, wszystko rozjaśni się wraz z rozwojem wypadków - tutaj przerwał na moment, rozglądając się ponownie po karczmie.
    - Dlaczego wy? Bo nie jesteście znani na kontynencie i potraficie co nieco, a oprócz tego jest jeszcze coś, ale o tym kiedy indziej - zaczął mówić lekko przyciszonym głosem - chcę, abyście kogoś dla mnie znaleźli i przyprowadzili go do mnie. Wiem, że aktualnie znajduje się w pewnym klasztorze, w górach na wschód stąd. Jest to młodzian, średniego wzrostu, czarne krótkie włosy. Niedawno tam przybył. Charakterystyczne dla niego jest szare znamię na wewnętrznej części dłoni. Jak to zrobicie dowiecie się więcej i zostaniecie nagrodzeni. Jakieś pytania albo wnioski na ten moment?

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #124 dnia: Lutego 21, 2014, 13:05:37 »
    Grung Hrungnorsson

    - No, nareszcie jakieś drzwi otwarte - rzekł krasnolud - Może wreszcie ktoś nam wyjaśni, o co tutaj k*rwa chodzi - Nie zważając na resztę ruszył swój zadek i resztę ciała do środka. Jeżeli wszedł do środka, to zapytał się głośno - Halloo?! Jest tutaj ktoś?! - po czym zacząłby rozglądać się w poszukiwaniu jakiegoś zagrożenia lub miejsca, gdzie szanowny krasnoludzki zadek mógłby spocząć.

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #125 dnia: Lutego 21, 2014, 17:22:28 »
    Knit Prodt

    - Buahahaaha - wybuchnął śmiechem. - No tak, niech zgadnę: klasztor jest wysoko w lodowatych górach pełnych niebezpieczeństw i jest broniony przez mnichów-fanatyków, bo kto inny chciałby w takim miejscu żyć? Oczywiście jak się nie zgodzimy, to znów się nas uśpi, ale tym razem obudzimy się nadzy na pustyni? A oprócz tego, jakaż to nagroda ma nas zmotywować? - Odetchnął. - A w ogóle komu pomagamy? Och, wybacz, że tak zadręczam cię tymi pytaniami, nie wiem co we mnie wstąpiło - wyszczerzył się.

    Offline Altharis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 666
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    • Tovarisch Volksdeutsch
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #126 dnia: Lutego 21, 2014, 18:02:47 »
    Ælfríc Léofrícinga

    - Obyśmy w końcu uzyskali jakieś odpowiedzi... - wymamrotał sam do siebie. Krótko mówiąc, miał coraz większe obawy. Było dosyć oczywiste, że zostali wciągnięci w coś czego nie będą mogli pojąć i nie uzyska odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. Jak zgadywał, on i jego towarzysze byli jedynie pionkami, które nie muszą wiedzieć wszystkiego. Ot, zróbcie to i tamto, nie zaprzątajcie sobie głów czemu. Ruszył po chwili a krasnoludem, mając wielką nadzieję że się myli.

    Offline McAbra

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 640
    • Piwa: 50
    • Płeć: Mężczyzna
    • Vi Veri Veniversum Vivus Vici
      • Totalwar.ORG.PL
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #127 dnia: Lutego 21, 2014, 20:08:54 »
    Arthur Vengard
    Siedział wpatrzony w mężczyznę, nie wierząc jak łatwo mu przychodzi rozkazywanie. Carnik był niezwykle pewny siebie. Widocznie był pewien że Knit, Arthur i Shilard ochoczo zabiorą się za wykonywanie jego planu, jakby o niczym innym nie marzyli.
    - Wszystko świetnie - wycedził Arthur - naprawdę super. Uwielbiam wyruszać w góry na takie "przygody".
    Rozejrzał się po karczmie, łapiąc myśli. Zacisnął zęby i po chwili znów podjął:
    - Słuchaj, nie wiem, jak to sobie wyobrażaliście, ale jeśli myślicie że ogłuszenie kogoś i zostawienie w jaskini to jedna z metod nakłaniających, to się lekko pomyliliście. Będziesz musiał się lepiej postarać, żeby przekonać mnie do przyprowadzenia tu twojego kolegi. A więc... Kim jesteście wy i kim jest ten człowiek? Ze szczegółami, jeśli można... proszę.

    Offline Peterov

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1858
    • Piwa: 104
    • Płeć: Mężczyzna
    • Die for the Emperor or die trying
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #128 dnia: Lutego 22, 2014, 13:46:34 »
    Shilard Fitz-Oesterlen

    Shilard podparł łokieć o stół po czym oparł na ręce swoją głowę, która bolała go od niewyspania.
    -Skoro jest w klasztorze to czemu sam go nie wyciągniesz? - Rzekł do Carnika. - Boisz się paru mnichów? Miałeś moc by nas tu ściągnąć, a nawet jeżeli nie sam to z przyjaciółmi o wiele silniejszymi. Zapewne dali byście se rade lepiej niż my. Co jest w tym klasztorze? Demon? Widmo? Czy inne wymyślone przez okolicznych osadników monstrum które pragnie krwi? Sam się Carniku zabierze za to, ja nie mam powodu ani motywacji aby ta iść.
    « Ostatnia zmiana: Lutego 23, 2014, 10:31:18 wysłana przez Peterov »

    Offline Miruku

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 6
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #129 dnia: Lutego 22, 2014, 15:48:06 »
    Blyth Glewas

    -Zapewne o nich wspominał strażnik! - powiedziała i skierowała swe kroki do wnętrza tuż za krasnoludem.
    Zapewne powiedziałaby coś więcej gdyby miała o czym. Mała wycieczka przez miasto była mało inspirująca. Chciała się się w końcu przekonać jak się dostała do tej jaskini i poznać znaczenie swojego snu.

    Offline Axan

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 55
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    • >:C
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #130 dnia: Lutego 22, 2014, 19:41:24 »
    Cahir z Mlek'ien

    Gdy doszedł już do wiekowego kamiennego budynku. Wszedł do środka, rozejrzał się i ruszył w kierunku otwartych drzwi.

    @down
    Wow ktoś za mną idzie, ktoś, za mną... co się z tym światem dzieje...
    « Ostatnia zmiana: Lutego 23, 2014, 13:30:35 wysłana przez Axan »

    Offline Chidori

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 647
    • Piwa: 13
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #131 dnia: Lutego 22, 2014, 20:31:51 »
    Ruszyła za Cahirem.

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #132 dnia: Lutego 24, 2014, 15:48:37 »
    Knit Prodt
    Arthur Vengard
    Shilard Fitz-Oesterlen


    Przez dłuższą chwilę Carnik myślał, najwidoczniej zbierając myśli, co chwilę pukając palcami o stół. W końcu spojrzał najpierw na Knita i odparł:
    - W istocie klasztor jest w górach, prowadzi do niego szlak, zaczynający się kawałek na południe stąd. Jest to klasztor zakonu Koejd. Noszą czerwone, długie szaty z czarnymi zdobieniami. Cieszą się wyjątkowo dużym autorytetem wśród ludzi. Może są trochę dziwni, ale raczej na pewno nie są fanatykami. Przynajmniej na razie.
    Odetchnął głęboko i kierując wzrok na blat stołu kontynuował:
    - Teoretycznie mógłbym tam iść sam i to załatwić, ale rzecz w tym, że po pierwsze was jest więcej. Jakby coś się stało nie tak, a teoretycznie nie powinno, macie większe szanse ode mnie na przeżycie. A po drugie, podczas gdy wy wykonacie zadanie, ja będę mógł przemieścić się do miasta Kaderiff i po drodze załatwić wiele rzeczy związanych z wami. Kaderiff leży po drugim końcu szlaku prowadzącego przez góry, więc będziecie mieli po drodze, aby mnie tam spotkać.
    Ponownie przerwał i przez chwilę milczał. W tawernie zapadła głucha cisza, nikt nie przychodził, ani nie wychodził. Karczmarz stał w bezruchu za ladą wpatrując się w kufel.
    - Pewnie nie wiecie co to jest Casum? W sumie skąd możecie wiedzieć. Jest to odporność na wpływanie, na sugestie, na manipulacje m.in. życiem. Uczą się o tym tylko wybrani. Większość istot na ziemi ma bardzo małe Casum, dlatego tak skuteczna jest tzw. sztuczna magia, uprawiana przez kapłanów. Wy też mieliście bardzo małe Casum, przed tym jak was sprowadziliśmy. Dlatego to było takie proste. Teraz już nie, zmieniliśmy to w was. Ja i moi towarzysze możemy wpływać na losy istot o małym Casum, ponieważ nie zmieni to losów świata. Dlatego potrzebujemy pośredników.
    Zauważyliście, że Carnik zrobił się lekko zmieszany i poddenerwowany.
    - Nie powinienem wam tylu rzeczy mówić.. - wyszeptał.
    Jego wzrok chodził już dziko po karczmie, jakby wyszukując kogoś kto podsłuchuje.
    - Dobra, ostatnia rzecz. Dlaczego macie szukać chłopaka? Ma wysokie Casum, nie wiem dlaczego. Najprawdopodobniej nie jest świadomy swojej wyjątkowości, dlatego nie jest aktualnie groźny. Chcemy się dowiedzieć dokładnie kim jest i jaki cel ma jego żywot - odrzekł nerwowo.


    Elwina Maradino
    Ælfríc Léofrícinga
    Blyth Glewas
    Grung Hrungnorsson
    Cahir z Mlek'ien


    Wchodząc do środka, waszym oczom ukazało się dosyć duże, pomieszczenie wyglądające na salon, na planie prostokąta. Podłoga była drewniana, a ściany pomalowane na ciemną zieleń. W pokoju było dosyć jasno, dzięki dwóm kwadratowym oknom, po waszej lewej stronie. Zaraz na prawo znajdowała się już ściana. W pomieszczeniu znajdowały się liczne galboty z książkami. Na środku pomieszczenia stały kanapy, zapewne przeznaczone do czytania. Pod jednym z okien ustawione jest biurko ze stertą papierów na nim. Na przeciwko wejścia około 5 metrów dalej znajdowały się kolejne drzwi. Zaraz po waszym wejściu ktoś pociągnął za klamkę od tychże drzwi i otworzył je. W przejściu ukazał się łysy mężczyzna w średnim wieku, z dosyć długą białą brodą. Ubrany był w długą czerwoną szatę z czarnymi zdobieniami. Spojrzał na was ze spokojem i udał się w kierunku biurka mówiąc głośno do was:
    - Jesteście wreszcie! A już myślałem, że będę musiał coś zrobić z tym głupim strażnikiem! Mam nadzieję, że jaskinia nie była aż takim dyskomfortem dla was. Pewnie macie wiele pytań, pozwólcie, że uprzedzę kilka z nich.
    Mężczyzna mówił spokojnym i doniosłym głosem, ani razu się nie zająknął.
    - Nazywam się Marcus, jestem jednym z tych, którzy was tu ściągnęli. Jesteście nam potrzebni, a wy potrzebujecie nas, aby przeżyć. Już wyjaśniam. Ściągnęliśmy was tutaj dzięki tzw. Casum, czyli odporności na wpływanie na czyjeś życie. Każde z was miało słabe Casum, dzięki czemu łatwo was tutaj przenieśliśmy. Ale to już przeszłość. Każdy z was miał również sen w jaskini, który musicie sobie razem zinterpretować. Każdy bowiem zawierał poszlakę, tego co się wkrótce wydarzyć może. Od razu tłumaczę dlaczego potrzebujecie nas. Otóż każdy z was ma bliznę, na przykład elf ma szarą bliznę na szyi, która będzie się rozszerzać wraz z czasem. Jeśli nie zdążymy zrobić tego co trzeba, wasz kolor skóry zmieni się w końcu na szary, a później zaczniecie tracić kontrolę nad poszczególnymi częściami swojego ciała, na mózgu kończąc. A więc, dam wam teraz odpowiedzieć, bo się zagadałem. Mam przejść od razu do konkretów, co trzeba zrobić?
    Po skończeniu swojego wywodu, zaczął grzebać w papierach, ułożonych na biurku, co chwilę patrząc, co robicie.



    //Leksykon uzupełnię w najbliższych dniach, ponieważ mam teraz sporo do nauki, przez co mam mało czasu.

    Offline Altharis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 666
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    • Tovarisch Volksdeutsch
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #133 dnia: Lutego 24, 2014, 23:09:38 »
    Ælfríc Léofrícinga

    Trzeba było przyznać osobie która ich ściągnęłą jedno, zasługiwała na szacunek posiadając tak liczną kolekcję ksiąg. Z drugiej strony, czego miał się spodziewać po duchownych jak nie właśnie czegoś takiego? I tak z pewnością mieli o wiele większe zbiory. Kiedy ich gospodarz skończył Ælfríc powoli zbliżył się do jednej z kanap i usiadł w stronę ich rozmówcy, ściągając plecak który położył na podłodze. Wpatrywał się prze chwilę w Marcusa rozmyślając nad jego wytłumaczeniem. Uwierzenie w to całe "casum" nie było łatwe, lecz - ponownie - wyjaśniało zachowanie strażnika i to jak znaleźli się w jaskini. Pytanie tylko jak dokładnie działa to całe wpływanie na innych i jakie ma ograniczenia? Nie wspominając o książce i bliznach które miały pozbawić ich kontroli nad własnymi ciałami..
    - Uznajmy więc, że to wszystko to prawda. Skąd i kiedy pojawiły się te całe blizny i w jakim sensie nie będziemy mieli władzy na kończynami? Będą bezwładne czy... nie wiem, otrzymają wolną wolę? I jak działa ta książka? - Wyjął książka otrzymaną we śnie. Najpewniej wcześniej ją już otrzymał lecz został "przekonany" by ujrzeć ją w wizji. Wciąż jednak najbardziej niepokoiła go utrata kontroli. A raczej związek jaki może to mieć z pojawieniem się Aureliusa...

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: [ Unspoken Menace ] Sesja
    « Odpowiedź #134 dnia: Lutego 24, 2014, 23:48:16 »
    Knit Prodt

    Knit patrzył na Carnika szeroko otwartymi oczami.
    - Casum... casum-srasum, że niby mam w to uwierzyć? - zakłopotał się. - No dobra, to pięknie by tłumaczyło, czemu wszystko się spieprzyło i wylądowałem na obcym kontynencie, gdzie również się spieprzyło, ale wcześniej wcale mną nie pomiatano, panie kochany! Nagle obniżyło mi się Casum czy już wtedy zaczęli na mnie działać tacy jak ty? - Spojrzał z wyrzutem na obcego.
    Zwrócił się rozgoryczony do pozostałych.
    - Mi to się wszystko coraz mniej podoba panowie, w tym wieku, to już żaden ze mnie bohater...