Knit Prodt
Arthur Vengard
Shilard Fitz-Oesterlen
Przez dłuższą chwilę Carnik myślał, najwidoczniej zbierając myśli, co chwilę pukając palcami o stół. W końcu spojrzał najpierw na Knita i odparł:
- W istocie klasztor jest w górach, prowadzi do niego szlak, zaczynający się kawałek na południe stąd. Jest to klasztor zakonu Koejd. Noszą czerwone, długie szaty z czarnymi zdobieniami. Cieszą się wyjątkowo dużym autorytetem wśród ludzi. Może są trochę dziwni, ale raczej na pewno nie są fanatykami. Przynajmniej na razie.
Odetchnął głęboko i kierując wzrok na blat stołu kontynuował:
- Teoretycznie mógłbym tam iść sam i to załatwić, ale rzecz w tym, że po pierwsze was jest więcej. Jakby coś się stało nie tak, a teoretycznie nie powinno, macie większe szanse ode mnie na przeżycie. A po drugie, podczas gdy wy wykonacie zadanie, ja będę mógł przemieścić się do miasta Kaderiff i po drodze załatwić wiele rzeczy związanych z wami. Kaderiff leży po drugim końcu szlaku prowadzącego przez góry, więc będziecie mieli po drodze, aby mnie tam spotkać.
Ponownie przerwał i przez chwilę milczał. W tawernie zapadła głucha cisza, nikt nie przychodził, ani nie wychodził. Karczmarz stał w bezruchu za ladą wpatrując się w kufel.
- Pewnie nie wiecie co to jest Casum? W sumie skąd możecie wiedzieć. Jest to odporność na wpływanie, na sugestie, na manipulacje m.in. życiem. Uczą się o tym tylko wybrani. Większość istot na ziemi ma bardzo małe Casum, dlatego tak skuteczna jest tzw. sztuczna magia, uprawiana przez kapłanów. Wy też mieliście bardzo małe Casum, przed tym jak was sprowadziliśmy. Dlatego to było takie proste. Teraz już nie, zmieniliśmy to w was. Ja i moi towarzysze możemy wpływać na losy istot o małym Casum, ponieważ nie zmieni to losów świata. Dlatego potrzebujemy pośredników.
Zauważyliście, że Carnik zrobił się lekko zmieszany i poddenerwowany.
- Nie powinienem wam tylu rzeczy mówić.. - wyszeptał.
Jego wzrok chodził już dziko po karczmie, jakby wyszukując kogoś kto podsłuchuje.
- Dobra, ostatnia rzecz. Dlaczego macie szukać chłopaka? Ma wysokie Casum, nie wiem dlaczego. Najprawdopodobniej nie jest świadomy swojej wyjątkowości, dlatego nie jest aktualnie groźny. Chcemy się dowiedzieć dokładnie kim jest i jaki cel ma jego żywot - odrzekł nerwowo.
Elwina Maradino
Ælfríc Léofrícinga
Blyth Glewas
Grung Hrungnorsson
Cahir z Mlek'ien
Wchodząc do środka, waszym oczom ukazało się dosyć duże, pomieszczenie wyglądające na salon, na planie prostokąta. Podłoga była drewniana, a ściany pomalowane na ciemną zieleń. W pokoju było dosyć jasno, dzięki dwóm kwadratowym oknom, po waszej lewej stronie. Zaraz na prawo znajdowała się już ściana. W pomieszczeniu znajdowały się liczne galboty z książkami. Na środku pomieszczenia stały kanapy, zapewne przeznaczone do czytania. Pod jednym z okien ustawione jest biurko ze stertą papierów na nim. Na przeciwko wejścia około 5 metrów dalej znajdowały się kolejne drzwi. Zaraz po waszym wejściu ktoś pociągnął za klamkę od tychże drzwi i otworzył je. W przejściu ukazał się łysy mężczyzna w średnim wieku, z dosyć długą białą brodą. Ubrany był w długą czerwoną szatę z czarnymi zdobieniami. Spojrzał na was ze spokojem i udał się w kierunku biurka mówiąc głośno do was:
- Jesteście wreszcie! A już myślałem, że będę musiał coś zrobić z tym głupim strażnikiem! Mam nadzieję, że jaskinia nie była aż takim dyskomfortem dla was. Pewnie macie wiele pytań, pozwólcie, że uprzedzę kilka z nich.
Mężczyzna mówił spokojnym i doniosłym głosem, ani razu się nie zająknął.
- Nazywam się Marcus, jestem jednym z tych, którzy was tu ściągnęli. Jesteście nam potrzebni, a wy potrzebujecie nas, aby przeżyć. Już wyjaśniam. Ściągnęliśmy was tutaj dzięki tzw. Casum, czyli odporności na wpływanie na czyjeś życie. Każde z was miało słabe Casum, dzięki czemu łatwo was tutaj przenieśliśmy. Ale to już przeszłość. Każdy z was miał również sen w jaskini, który musicie sobie razem zinterpretować. Każdy bowiem zawierał poszlakę, tego co się wkrótce wydarzyć może. Od razu tłumaczę dlaczego potrzebujecie nas. Otóż każdy z was ma bliznę, na przykład elf ma szarą bliznę na szyi, która będzie się rozszerzać wraz z czasem. Jeśli nie zdążymy zrobić tego co trzeba, wasz kolor skóry zmieni się w końcu na szary, a później zaczniecie tracić kontrolę nad poszczególnymi częściami swojego ciała, na mózgu kończąc. A więc, dam wam teraz odpowiedzieć, bo się zagadałem. Mam przejść od razu do konkretów, co trzeba zrobić?
Po skończeniu swojego wywodu, zaczął grzebać w papierach, ułożonych na biurku, co chwilę patrząc, co robicie.
//Leksykon uzupełnię w najbliższych dniach, ponieważ mam teraz sporo do nauki, przez co mam mało czasu.