Knit Prodt
Arthur Vengard
Shilard Fitz-Oesterlen
Wyszliście z karczmy i skierowaliście się na wschód. Mgła już prawie całkowicie zniknęła. Waszym oczom ukazały się rozległe, pagórkowate stepy, które rozciągały się, aż po horyzont. Na wschodzie jednak dostrzegliście okazałe, wysokie góry, których szczyty zakończone były śnieżną pokrywą.Szliście kamienistą drogą, która po około 25 minutach drogi zamieniła się w zwykłą ścieżkę. W czasie waszej wędrówki nie spotkaliście żadnej żywej duszy. Wreszcie dostrzegliście swój cel: wokół drogi rozstawionych było około 10 drewnianych wozów, przysłoniętych różnokolorowymi materiałami. Ich rozmieszczenie było chaotyczne, cały "obóz" wydawał się być karawaną, która zrobiła sobie przystanek. Około 2 km za obozem piętrzyły się góry. Ich pasmo rozciągało się z północy na południe, nie mogliście dostrzec końca pasma. Kupcy obecni w obozie byli ludźmi. Przesiadywali obok wozów, mniej więcej 2- 3 osoby przypadały na jeden wóz. Rozmawiali ze sobą. Jeden z nich, który miał wóz najbardziej wysunięty na zachód zauważył was i zawołał:
- Kogo ja widzę?! Klienci! Czegoż potrzebujecie wędrowcy? Wody? Jedzenia? Futer? Mówcie śmiało!
Kupiec wyglądał na młodego, miał gładką twarz i piwne oczy. Włosy miał krótkie, koloru brązowego. Ubrane miał długie, drogie futro, najprawdopodobniej z wilczej skóry.
Elwina Maradino
Ælfríc Léofrícinga
Blyth Glewas
Grung Hrungnorsson
Cahir z Mlek'ien
Mężczyzna popatrzył na każdego z was z osobna i powiedział poważnym głosem:
- Dobra, chodźcie za mną. Opowiem wam wszystko po drodze - po czym skierował się do wyjścia.
Ruszyliście za kapłanem w kierunku wschodnim, po paru minutach marszu znaleźliście się już poza murami miasta. Weszliście znowu w las. Droga prowadziła delikatnie w górę.
- A więc potrzebuje was, abyście odcięli drogę ucieczki pewnemu mężczyźnie. W sumie dobrze, że się rozdzieliliście z waszymi towarzyszami. Oni pewnie teraz są już w górach! Mój towarzysz pewnie nadal wierzy, że da się łatwo złapać! Głupiec! Musicie dojść do klasztoru, który właśnie w górach jest i odciąć mu drogę ucieczki! Wiecie, że legendy często stają się prawdziwe? Otóż właśnie teraz może się tak zdarzyć! Niestety to jest ta zła legenda, dlatego musicie pomóc mi ją powstrzymać. Ten człowiek, którego musicie zatrzymać i przyprowadzić do mnie jest w młodym wieku i bardzo możliwe, że jeszcze nie jest świadomy swojej roli. Charakterystyczną jego cechą jest blizna na wewnętrznej części dłoni.
Mężczyzna przerwał i szedł chwilę w milczeniu. Po drodze mijaliście parę wozów, najprawdopodobniej byli to kupcy zmierzający do miasta.
- Pomyślicie, że to dziwne, bo dlaczego sam nie mogę złapać jednego gówniarza? Może i mógłbym, ale nie jest powiedziane, że będziecie tylko wy starali się go złapać. Chociaż mam szczerą nadzieję, że nikt inny się o tym nie dowiedział.
Po 30 minutach marszu znaleźliście się na rozstaju dróg. Las, początkowo liściasty, zamienił się w iglasty. Trawa i roślinność przyjmowała kolor ciemno zielony. Odczuwaliście również spadek temperatury i delikatny wzrost ciśnienia.
- A więc tu jest wasza zaliczka - wyjął z wewnętrznej kieszeni kurtki mieszek z pieniędzmi i podał go Aelfricowi - 100 denarów. Idąc dalej na wschód dojdziecie najpierw do drewnianego budynku - tam kupicie potrzebne wam rzeczy. Kierując się dalej tą ścieżką wejdziecie na szlak, który prowadzi do klasztoru. Po wykonanej robocie znajdziecie mnie w Kaderiff, w karczmie "Pod złotym smokiem". Powodzenia - odrzekł poważnym głosem i ruszył drogą w kierunku północnym, nie oglądając się za siebie.