Ælfríc Léofrícinga
- Więc mówiłeś. że nie jesteś głupcem, hmm? Śmiem wątpić. - Kilka sekund po oddaleniu się od grupy, tym razem usłyszał Aureliusa z prawej, nie spoglądał jednak w jego stronę. Sprawiłoby mu to tylko więcej problemów, których już teraz ma pełno.
"Wiem o tym, dałem się podejść. Zadowolony?"
- Nie. Powinieneś dać mi działać.
"Oboje wiemy co by się wtedy stało"
- Oczywiście, że tak. Wtedy jednak nie miałaby już czym kraść. - Może faktycznie powinien był to zrobić? Nie, nie tutaj, nie teraz. Na ten moment to zbyt wielkie ryzyko, sam może się tym zająć. Wtem pojawił się koło Ælfríca Knit który zaczął mówić.
- Jestem Ælfríc - zaczął z kamienną twarzą gdy tamten skończył - a to był mój dziennik. Powiedzmy, że bardzo cenię sobie prywatność i swoje rzeczy przez co czasem niestety trochę mnie ponosi - uśmiechnął się jakby przypomniał sobie jeden z takich przypadków w swej młodości. - Nie wspominając, że na końcu dziennika zapisano to o czym mówiłem wcześniej. Wszyscy coś widzieliśmy a sami sobie nie poradzimy. Czemu tylko w moim dzienniku, a nie na jakiejś kartce... - Kłamanie zawsze mu łatwo przychodziło, a w jego zawodzie nader często przydaje się ta sztuka. Zresztą, przydatna jest w każdym zawodzie.