Armia Krajowa, była organizacją wojskową, nie klubem dyskusyjnym, a już na pewno nie zatrudniała jasnowidzów którzy potrafili przewidzieć co się wydarzy za 50 lat. Celem AK było zorganizowanie ruchu oporu i we właściwym momencie zorganizowanie powstania. Z punktu widzenia przywódców AK po wkroczeniu sowietów Polska mogła zostać sowiecką republiką i nigdy nie odzyskać niepodległości.
Tak, szanse były minimalne, ale trzeba było podjąć ryzyko, alternatywą było pochylenie karków i dobrowolne oddanie się w łapy sowietów, wtedy rzecz nie do pomyślenia.
Gdyby AK kalkulowała tylko szanse powinna się rozwiązać w chwili powstania.
Nie podoba mi się kult przegranych powstań, moim zdaniem zdecydowanie powinniśmy je pamiętać i szanować, ale nie koniecznie świętować.
Z drugiej strona ta polityczna moda na opluwanie powstania Warszawskiego jest dla mnie czymś haniebnym.
Waldzios, AK miało pełne podstawy do przypuszczenia, że Sowieci nie tylko nie pomogą, ale i zachowają się wrogo. Sprawa Katynia była doskonale znana. Wiedziano też, że akcja "Burza" zakończyła się fiaskiem a NKWD ujawnionych partyzantów traktowało po bolszewicku. Czemu więc uznano, że w Warszawie będzie inaczej? Tak naprawdę to AK dało Stalinowi piękny prezent. Nie musiał się już martwić, co zrobić z polską inteligencją. Sama poszła pod kule.
To prawda, ale sam sobie przeczysz, według twojej logiki partyzanci powinni wybrać śmierć i tortury w Sowieckich wiezieniach zamiast śmierci z rąk Niemców w powstaniu, zachęcający wybór.
Powiedz wymordowanym po wojnie lub wywiezionym w głąb ZSRR AK'owcom ze dobrze zrobili ze nie biorąc udziału w powstaniu.
Każdy z wielkich teoretyków wojny, od Sun Tzu po Clausewitza pisał jasno, że trzeba mierzyć siły na zamiary. I odstąpić od walki, gdy szans na powodzenie brak.
Gdyby tylko wojny kierowały się filozofia, pewnie w ogóle nie było by wojen.
My na niepodległość czekaliśmy 123 lata. To niewiele w porównaniu do np. Irlandczyków. I tak jak oni odzyskaliśmy niepodległość dopiero wtedy, gdy historia się dla nas pomyślnie ułożyła.
Kiepski argument przeciwko powstaniu Warszawskiemu, to ze poprzednio na odzyskanie niepodległości czekaliśmy 123 lata raczej nie motywowało powstańców do czekania.
Ciekawe ilu powstańców myślało wtedy, poco walczyć, posiedzę sobie grzecznie pod sowiecką okupacja, najwyżej zgwałcą moją żonę a ja trafie to łagru, grunt ze za 6-7 pokoleń moje prawnuki będą żyły w wolnym kraju.