Arvaan
- Dziękuję. - odrzekł w stronę karczmarza z wymuszonym uśmiechem.
Zaraz, zaraz. Przecież nie prosiłem go o dokładne składniki, a jednak wiedział dokładnie jakich potrzeba do stworzenia tej mikstury... Nie powiedziałem nawet jaką chciałem spreparować... Przypadek? Lepiej się przekonać. Energicznym ruchem podstawił napój pod twarz zmęczonej damy, a następnie przeciskając się przez tłum pytających starał się odsunąć mężczyznę, który przystawił miecz do gardła karczmarza. Powiedział:
- Pozwolisz?
Nie czekając na potwierdzenie spojrzał w te... nienaturalnie czerwone oczy i powiedział. Pomyślał:
Wiesz o czym myślimy, znasz nasze sny, wiesz czego pragniemy, więc powinieneś wiedzieć że jesteśmy zdesperowani by dowiedzieć się czegoś więcej. A tak w ogóle czyim jesteś pośrednikiem?To ostatnie powiedział zapominając o prawdopodobnej telepatii karczmarza... Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w te nieobecne, martwe, ale niepokojące oczy. Na koniec powiedział grobowym tonem:
- Nie każ nam zwlekać...
Odsunął się od "pośrednika" i spoglądając wyrozumiale na męża, którego chwilę wcześniej odsunął i kiwnął mu porozumiewawczo głową. Wrócił do damy, którą zostawił z kubkiem nieatrakcyjnej mikstury.
//Mam pytanie, znamy system monetarny, ale nie znamy wartości pieniądza. Ile kosztuje chleb, a ile dobrze wykonany miecz z damastu (o ile został tam opracowany)? Nie chcę nosić ze sobą fortuny, ale też nie chcę być żebrakiem, ale myślę że 10-15 złotych monet nie jest fortuną.