Następnie podszedł do stolika, otworzył swój dziennik, wyjął pióro i kałamarz i zaczął pisać:
3 obrót słońca, Okres Veisan, Rok 971 I Ery, dzień 15, dzień 1 wyprawy
"Dotarłem do karczmy w Hasum, w okolicy Vinterwolf, gdzie znajdowali się ludzie, którzy mieli ten sam sen co ja. *Mężczyzna z czarnymi włosami, o brązowych oczach w zbroi
*Huno Branin, czarna, przystrzyżona broda i krótkie włosy z głębokimi zakolami, skórzana zbroja
*Szczupła kobieta, długie blond włosy sięgające piersi, ubrana m.in w kamizelkę, płaszcz i pelerynę z futrem wokół kaptura
*Mężczyzna w czarnej szacie i kapturem, twarzy nie widać
*Kolejny mężczyzna, brązowe włosy sięgające do ramion, ubrany w zbroję
*Kira, co najdziwniejsze białowłosa, nosi granatowy beret i czerwoną chustę na szyi
*Wysoki i szczupły mężczyzna, łysy od czoła w górę, reszta włosów ruda,
*Młoda kobieta, długie włosy o kolorze ciemnego blondu, obcisła bluzka z kapturem
*Młody mężczyzna, lekki zarost, ubrany w ciemno-szary płaszcz z kapturem
*Mężczyzna noszący długi futrem płaszcz z kapturem, brązowe włosy, jasnoniebieskie oczy
Kobieta (pozycja nr 8) podeszła do kuli i napisała coś na kartce. Podeszli także Kira i mężczyzna (nr 4), który zaczął ją podrzucać, chwilę później jednak puścił ją, Kira niedługo potem zaczęła wykrzykiwać swoje imię - stąd też je znam. Po tym jak nr 8 napisała kolejne słowa na papierze, podszedłem do stolika i w kuli dostrzegłem litery "Bo jesteście moimi dziećmi. Znajdźcie mnie." i także się podpisałem i sam zacząłem zadawać pytania. Niedługo po tym, pojawiło się "Witaj Christopher" i usłyszałem w głowie męski głos mówiący, byśmy udali się na północ, gdzie znajdziemy krąg czarnych kamieni. Papier, na którym pisaliśmy pytania spłonął, a kula pękła na kawałki.
Przemyślenia: nie wiem co tu się dzieje, lecz każdy miał ten sam sen, czuję to. Kula zaś była łącznikiem między nami a naszym "rozmówcą". Słowa wypowiadane do kuli jednakże, nie docierały do niego, w przeciwieństwie do tych pisanych na papierze. Nie mam jednak, żadnego logicznego wytłumaczenia jak to było możliwe. Nie wspominając już o głosie, który - chyba - wszyscy słyszeli w swoich głowach. Nasz rozmówca wspominał także o tym, że "jesteśmy jego dziećmi". Jak łatwo się domyśleć, nie w tym samym sensie o jakim wiekszość osób na początku by pomyślała. Więc w jakim? Czyżby właśnie przemówił do nas Bóg? Teoretycznie jesteśmy "dziećmi bożymi" jak to niektórzy mówią ale dlaczego by chciał nas tu zebrać i kazać szukać jakiegoś kręgu? Zamieszczam rysunek kuli sprzed jej zniszczenia."
Po czym zamyka dziennik na klucz i chowa go, czekając na rozwój wypadków.