Vladimir
Przechadzając się po stajni, zaczął tęsknić za Khanatem, w którym się wychowywał. Patrząc na obecne tutaj konie, wspominał rumaki z khergickich stepów. Niestety, żadne nie dorównywał tamtym koniom, lecz jeden ogier przykuł jego uwagę. Kare umaszczenie, spokojne - przynajmniej na pierwszy rzut oka - usposobienie. Po bliższych oględzinach, Vladimir był pewny, że jedno z rodziców tego konia, pochodziło ze stepów. Mimo, iż prawdopodobnie nigdy nie był wychowywany według khergickich standardów, to zawsze jakiś początek.
Zaczął się zbliżać do ogiera, by sprawdzić, co też zrobi. Koń stał niewzruszenie, tak samo kiedy został pogłaskany.
- No mój mały, najpewniej będziemy trzymali się razem, co ty na to? Wiesz, od dawna nie miałem konia podobnego do Ciebie, naprawdę brakuje mi rumaków ze stepów... No ale twój rodzic również musiał być wspaniałym koniem, nieprawdaż? Przysięgam Cię bronić i dbać o Ciebie... Ariusie. Arius to dobre imię. Krótkie, a jednak coś w sobie ma. Podoba Ci się?
Po tym "dialogu", Vladimir przez chwilę walczył sam ze sobą, czy założyć siodło czy też spróbować jazdy na oklep. Ostatecznie Khergicka natura poddała się, tłumacząc się tym, że dawno tego nie robił. Założył siodło i zapiął uprząż, po czym wsiadł na swego nowego ogiera.
"Jak ja dawno tego nie robiłem... Nawet nie wiedziałem jak bardzo mi tego brakowało"