Thorbjorn
Umierający Vaegir śmieje się ostatkiem sił.
-Kto...? Hah... bóg... zemsty i spra...wiedliwości... Za-bi-je was wszyskthihheekhe - rozkaszlał się i umarł.
Zostałeś sam wśród trupów i koni. Słyszysz krzyki i swąd dymu z zewnątrz. Nagle rozlega się odgłos grzmotu jakby klif zawalił się ponownie.
Leif
//No niestety nie możesz tak po prostu odejść otoczony przez Vaegirów :P
We wnętrzu strażnicy zaczyna się robić cieplej, a przez szpary i dziury wnika dym, po chwili wszyscy już kaszlą i duszą się, w końcu ktoś odpycha barykadę i wszyscy wybiegają na zewnątrz, ty za nimi. Przez załzawione oczy i blask ognia nie widzisz, co się dzieje, przed tobą są tylko niewyraźne cienie, które padają na ziemię, ty biegniesz dalej, słyszysz świst strzał, jakaś zahacza o szyję, rozcinając skórę. Rzucasz się szaleńczo do przodu, nagle nie masz o co oprzeć nogi, spadasz w paszczę mroku.
Uderzenie wybija ci powietrze z płuc, łamie lewe przedramię, miażdży łokieć, uszkadza bark, pękają żebra i obojczyk. Ból rozrywa ci czaszkę, ale wiesz, że żyjesz.
Zmasakrowany próbujesz się podnieść. Wspierasz się na prawej ręce sycząc i mając mroczki przed oczami. Chwilę tak zostajesz, w końcu widzisz, że zjechałeś po zboczu prawie na odwrócony pokład drakkara jarla.
Vladimir
Drewniane bele oblane cieczą od razu pochłania ogień. Odchodzisz z Vaegirem dalej za resztę zwiadowców. Trochę trwa zanim ogień wniknie głębiej, w końcu przez trzaski palonego drewna przebija się kaszel i po chwili ze środka wybiegają duszący się Nordowie. Czarni zwiadowcy trafiają w ich głowy i torsy jak w tarcze na zawodach. Widzisz wybiegającego Leifa, jakimś cudem unika strzał, przedostaje się na krawędź dziedzińca-podestu przy strażnicy i niknie w mroku.
-Haha, daleko nie poleci! - Śmieje się twój niedawny oprawca. - No dobra, zostawiamy ten bajzel, schodami w dół, złapać kontakt z resztą w stajni i jazda do drakkarów, Nordki nigdzie nie popł..
Uderza w was fala ognia. Powala was na ziemię, prawie na schody. Dźwigasz się trochę, strażnica przypomina przysypane piachem wielkie ognisko. Wokół walają się kawałki bali oraz ciała Nordów i Vaegirów. Zauważasz Vaegira-przywódcę, w oko wbiła mu się wielka drzazga. Tobie najwyraźniej nic się nie stało.
Napędził Mściwoj tej gorzały, oj napędził...