Wyszedł wall of text wiec dla wytrwałych:
Autor artykułu zapomniał dodać, że "imperialne" jednoczenie jakie prowadzi do wojny jest prowadzone drogą zbrojną, a UE to dyplomacja i stopniowe zbliżanie gospodarek, więc nie, tutaj nie ma elementów wspólnych(to tak, jakby porównać ekspansję gospodarczą USA na przełomie XIX i XX wieku do podbojów Aleksandra Wielkiego - to dwie inne rzeczy i nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnych cech mimo że wynik był podobny - Aleksander rozprzestrzenił grecki styl życia na wschód a Amerykanie przenieśli swój do Europy). Jak dla mnie to trochę nielogiczne, autor zauważył podobieństwa na płaszczyźnie organizacyjnej(w znaczeniu - jedna oficjalna struktura państwowa, bo jak wchodzimy głębiej to nagle okazuje się, że to całkiem co innego) a o całkowicie różnej polityce etnicznej tego potencjalnego "pan-europejskiego" państwa w wykonaniu UE a w wykonaniu narodowych socjalistów już milczy. Cóż, nie zgadza się z teorią - przemilczymy sobie.
Zauważam, że w Holandii(stamtąd pochodzi autor głównej tezy zawartej w artykule) "na świeczniku" są obecnie ludzie którzy tworzą z reguły dość bzdurne teorie na temat tego "jak wielkim złem jest unia i dlaczego to się nie mogło udać", takie głosy były już dawno, tyle, że ignorowano je tak jak kolejne teorie o końcu świata - zwykle teorie o końcu świata miały więcej sensu(i tak były bezsensowne). Teraz są "trendy" i nagle zaczęły mieć sens.
Co gorsza naród to termin równie bezsensowny co metoda dowodzenia skłonności do popełniania przestępstw przez badanie rysów twarzy, a państwo od zawsze służyło do wyzyskiwania słabszych, więc połączenie obu tych słów - państwo narodowe stawiane jako przykład do naśladowania brzmi równie głupio co teorie pewnego "biskupa" ze skeczu monty pythona na temat nie napieprzania o siebie cegłami.
Nawet jeśli termin miałby jakiś sens, to nie ma powodu, aby być dumnym/wstydzić się tylko dlatego, że jest się członkiem "narodu X"(wybierałeś to? nie, trafiło ci się i urodziłeś się w X, nawet jeśli zdobędziesz obywatelstwo Y to ludzie będą traktować cię jak przybysza z X więc nie masz żadnego wyboru - nikt, włącznie z tobą nie ma prawa oceniać ciebie lub innych za coś czego nie wybrali, to tak jakby powiedzieć, że człowiek z zespołem downa to ch**/dobry człowiek tylko dlatego, że ma zespół downa - którego nie wybierał - taka ocenia tak uraża jego indywidualność*).
Cała Unia jest jednak swoim własnym cieniem, dawna idea gospodarczego uniemożliwienia wojen działa, wspólna polityka celna, czy strefa Schengen nie są niczym na co moglibyśmy narzekać, problem leży w tym, że cały aparat zbiurokratyzował się w tak olbrzymim stopniu, że niedługo żadna gospodarka nie wyrobi na tą bandę**, na dodatek wyraźna staje się dominacja Niemiecko-Francuskiego tandemu i lobbujących ich rządom finansistów. Obecny kryzys nie ma przecież wiele wspólnego ze złym czy dobrym "prowadzeniem się" Grecji, bo to, że oni nie mają za co spłacać było kredytów było jasne od kilku lat, jednak ktoś*** dalej dawał im pieniądze, pogarszając sytuację, przykro mi - ponad połowa Greków pracuje na nieproduktywnych państwowych posadach**** - to się musiało tak skończyć, skoro uczeń liceum potrafi do tego samodzielnie dojść - finansista/biznesmen/ekonomista/minister też powinien. Lobby wielkich firm i biurokracja to zresztą jeden z wielu raków toczących unię(a to centralizowanie władzy na siłę, wbrew swojemu własnemu programowi, które zakłada stopniowy rozkład centralnych-państwowych administracji i tworzenie federacji bliższej socjalizmowi bezpaństwowemu niż jakiemuś dziwnemu tworowi na wzór międzywojennych dyktatur, a to nienormalne pensje dla europarlamentarzystów, beznadziejne metody ratowania gospodarek - cięcie kosztów, zaciskanie pasa i podnoszenie podatków, zamiast dużych inwestycji mających zasilić gospodarkę i ludzi w walutę oraz obniżyć poziom bezrobocia*****).
*Jeśli ktoś wybiera, że np. chce być członkiem organizacji N to możemy go oceniać, bo oceniamy czyjś świadomy wybór a nie dzieło przypadku. Jeśli dalej trudno to komuś zrozumieć, to wyobraźcie sobie, że dziecko z jakimś śmiesznym nazwiskiem jest poniżane w szkole, tylko i wyłącznie z tego powodu - nie wybierało tego jak się nazywa, a mimo to ludzie z góry oceniają je za to i wpływa to na ostateczną ocenę tej osoby jako indywiduum. Trochę rozjaśniłem?
**Zabawne, informatyzacja urzędów powinna w teorii zmniejszyć ilość urzędników, a ta ciągle rośnie... Nie sądzę, żeby problem leżał w technologii, raczej leży w tym, że te niepotrzebne pierdzistołki to spory elektorat.
***Na pewno nie prezesi wielkich banków którzy tak świetnie nimi zarządzają, że w na chwilę przed bankructwem swojego interesu przyznają sobie premię na którą przeciętny człowiek musi robić przez 5 lat. Ale to są przecież dobrzy biznesmeni i oni wiedzą jak prowadzić swój interes, więc teraz zwolnią pracowników "z dołu" a zarządowi dadzą jeszcze większe premie za restrukturyzacje i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie, tyle, że niedługo będą zmuszeni znowu przemyśleć opcję "zwinięcia" swojego interesu, bo "wspaniały zarząd" znowu nie miał nic przeciwko rozdawaniu kredytów podmiotom będącym na skraju bankructwa.
****Rozróżniajcie "produktywne" i "nieproduktywne" posady, po PRLu mieliśmy dużo całkiem nowoczesnych ale niepasujących do współczesnej gospodarki zakładów, które można było sprywatyzować dla zapłacenia długów(a same w sobie produkowały 'coś' co miało jakąś wartość rynkową), obecnie mamy dziurę finansową i powiększający się dług za który płacimy pensje urzędników(komunizm zostawił ogromny dług i masę różnych zakończonych sukcesem inwestycji, obecnie mamy tylko olbrzymi dług).
*****Wbrew pozorom, w tym szaleństwie jest metoda, dodatkowe wydatki teraz, oznaczają o wiele większe wpływy do budżetu(bo "pokryzysowi" bezrobotni to nie menele którym nie chce się pracować, tylko ludzie którym po prostu trzeba podać rękę, żeby wyszli na prostą), chodzi też o "kreatywne cięcie" - zamiast ucinać świadczeniom socjalnym trzeba zrestrukturyzować administrację i w ten sposób zaoszczędzić na niepotrzebnych urzędnikach - w naszym świecie jest to jednak niemożliwe, bo nie od dzisiaj wiadomo, że niepotrzebni i nieproduktywni urzędnicy to "nasze chłopaki" i ruszać ich nie wolno.