Z "homosiami" to jest taki problem, że za wszelką cenę chcą sobie "przemaszerować" i powygaszać swoje hasła oraz - przede wszystkim - pokazać się ("Hej, patrz! Jestem homo!"). Robią wielki szum na arenie międzynarodowej, gdy im się ich manifestacji odmawia, zasłaniając się nietolerancją, homofobią, odbieraniem wolności słowa i innych...
... Szkoda tylko, że sami nie wykazują się tolerancją dla tych, którzy nie chcą tych marszy... Tym bardziej, że trasy, jakie wybierają są dość kontrowersyjne.
No, ale przecież lepiej jest biegać półnago z transparentem, wkur***ć wszystkich i obrzydzać wokół, niż pójść po rozum do głowy i dać sobie spokój z próbą zrozumienia w narodzie, dla którego takie praktyki są (i jeszcze długo pozostaną)... niepoprawne(?). Zamiast wyjechać do innego, "cywilizowanego" kraju (granice otwarte), w którym nikt na takiego krzywo nie spojrzy (Holandia, Belgia, Norwegia, Szwecja?) i tam żyć sobie bez żadnych obaw... Albo... po prostu nie afiszować się tym. No, ale po co?
Osobiście mało mnie obchodzi kto, z kim, gdzie i jak - wolę jednak, jak takie sprawy pozostają w sferze prywatnej każdego człowieka i je(go/j) partner(a/ki)... Marzenia...
Widać, że tylko w Moskwie wiedzą, jak z takimi paradami się obchodzić ;>
Pozdrawiam!