Tak na logikę...
Król (przez marszałka) bierze sobie najemnika (gracza) na potrzeby kampanii wojennej, płaci mu 80, 100, 150 do 250 (chyba) żołdu na tydzień... i ma w głęboko gdzieś co on (gracz) nosi na dupie, kto za nim biega i jaką mają broń.
Tak samo ja wychodzę z założenia, że te "żywe tarcze" biegające z moją postacią mają same się o siebie troszczyć.
Ciekawe ile kasy by mnie kosztowało jak bym miał uzbroić sobie 100 jednostek - wystarczy że muszę kupować "ciuchy" dla NPC.
Pamiętajmy o realiach średniowiecznych, czyli ile faktycznie zbroja i rumak kosztowały (2-3 wsie jak mnie pamięć nie myli)
Tworzenie armii (odgórnie narzucone jednostki) nie powinno być zmieniane.
Zmęczenie w bitwach:
Już widzę, że wzrośnie o 100-200% ilość postaci robionych tylko i wyłącznie pod dowodzenie i zdolności medyczne. Robienie postaci pod walkę stanie się dziwactwem dla tych którym się nudzi gra.
Tworzenie miast i wsi:
Ile kasy będzie trzeba wyłożyć na zbudowanie wsi? Własnoręcznie będzie się stawiać budynki? Jak zmusić chłopów żeby się tam osiedlili? Jak długo to potrwa? - bez sensu pomysł
Tworzenie miast? Biorąc pod uwagę powyższe tym bardzej bez sensu.
No sorry, popularność M&B własnie polega na tym, ze twórcy gry poszli w dobrym kierunku, a wszystkie głosy namawiające do tego, żeby połączyć "trójkę" z inną istniejącą strategią spowoduje, że będzie ona tylko hybrydą porównywaną z oryginałem. Nic dobrego to nie przyniesie.
(Odnośnie swoich oczekiwać już pisałem w poprzednim poście)