Zgadza się, młot luncerski występuje pod nazwą polehammer veterana, ale ja po prostu wolę używać polskich nazw.
Bec de Corbin, z tego co zauważyłem, mają przypisane Pendorscy zaciężni kawalerzyści, ale dosyć rzadko ich używają.
W sumie, jeśli chodzi o branie jeńców to ja zawsze wszystko muszę robić sam. Jeśli ktoś chcę ogłuszać rycerzy świtu, tak jak wcześniej napisałem, radzę używać tylko siebie i towarzyszy, bo inaczej będą ciężkie straty. Ewentualnie Pendorscy pieszy rycerze na górce albo w wodzie, ale tutaj bez strat pewnie też się nie obejdzie. No i do tego można dodać szamanów z gór tajemnych (zawsze używają buław), ale biorąc uwagę stosunek cena/jakość i dostępność, to chyba się nie opłaca.
Tak w ogóle to ostatnio lordowie założyli u mnie kilka zakonów. Muszę przyznać, że jeśli chodzi o nazwy i dobór wyposażenia, to niestety jest porażka, np. zakon czerwonego delfina, zielonego zamku, zielonego niedźwiedzia i chyba jedynie normalnie brzmiący - zakon czarnego krzyża. Chyba lepiej by było, aby były już z góry ustalone nazwy tych zakonów, a nie losowo dobierane człony.