Ostatnio w tym temacie pojawiło się trochę narzekań na kasę (a raczej jej brak), więc mogę podzielić się krótkim sposobem na szybkie zarabianie. Pewnie wielu już go odkryło, ale i tak napiszę. Zatem, jak nietrudno zauważyć, istnieje następująca reguła - im mniej mamy ludzi w oddziale, tym większy łup po bitwie. Można w takim razie, od czasu do czasu, zostawić całe wojsko w jakimś garnizonie i razem ze swoimi towarzyszami zapolować na pomniejsze spawny. Polecam wycieczkę pomiędzy Marleons, a Avendorem - kręci się tam pełno hołoty, na którą zwykle pewnie nikt nie zwraca uwagi (bo są za szybcy i nie warto ich atakować [dużą armią]). Warto jednak zauważyć, że w każdej takiej grupce znajduje się 1 lub 2 nikczemnych rycerzy (to już, według mnie małe przegięcie - ktoś z ich wyposażeniem raczej nie szlajałby się z grupą obdartusów) i kilku nikczemnych giermków. Gdy mamy oddział 10 ludzi, sami zostaniemy przez nich zaatakowani, więc nie trzeba się uganiać i tracić czasu. Poza tym, mając trochę szczęścia i kogoś z wysoką umiejętnością plądrowania, można natrafić w łupach na takie skarby jak Noldorski łuk kompozytowy, półtoraręczny miecz runiczny, czy konia bojowego otchłani. Wszystkiego oczywiście nie polecam zbierać, ale ustalić sobie limit wartości, np. od 300 - 400 denarów ceny zakupu. Polecam też walczyć z oddziałami heretyków, ogłuszać heretyków powołanych, a jak ktoś chce także magnusów (nie wiem czy to prawda, ale podobno za ogłuszonego przeciwnika nie dostaje się ekwipunku [to akurat byłoby logiczne], ale heretycy powołani i tak mają beznadziejny, a jako jeńcy są drożsi od magnusów). Nie polecam tego oczywiście jako stałego źródła dochodu, bo takie zarabianie szybko się nudzi, ale od czasu do czasu można zrobić taką małą wyprawę. A w zupełnie kryzysowej sytuacji pozostaje arena i czekanie aż wylosuje się łuk :)
Mam jeszcze trzy pytania:
1) Bardziej opłaca się wysyłać towarzyszy na jedno miesięczne szkolenie, czy na cztery, tygodniowe? Chodzi o to, czy "możliwości szkolenia" im się marnują i czy po jakimś czasie przestaną coś dawać szkolonym zakonnym?
2) Ile trzeba mieć relacji z Noldorami, aby ten kupiec w Elacrai zdradził sekrety wytwarzania ich przedmiotów?
3) Co to za tajemna nagroda za wygranie pojedynku u noldorów? - Gadam z tą babką po wygranej walce i mówi do mnie "zostałeś nagrodzony". Sprawdzam biegłości w broniach, atrybuty, umiejętności, pieniądze, ale tam nic się nie zmienia.
I jeszcze taki mały sposób na renomę i szybkie wyszkolenie oddziału, ale to już jest wykorzystywanie pewnej niedoróbki i nie wiem czy nie ma później jakichś konsekwencji. W każdym razie, sposób tylko dla desperatów i to takich, którzy mają własny, niedawno założony zakon. Od czasu do czasu zakony, także zakon gracza tworzą war party. Można zaatakować oddział wojenny własnego zakonu, a nie jest to szczególnie trudne, gdy jest on "świeży" - a stawka renomy jest obliczana tylko na podstawie stosunku sumy poziomów przeciwników do sumy poziomów oddziału gracza, więc będzie dosyć wysoka. Podobnie ilość doświadczenia na oddział będzie ogromna, nie tylko za samą bitwę, ale też za pokonanych przeciwników. Cena jaką płacimy za taki niegodny czyn to tylko -4 do relacji z własnym zakonem, ale od początku ma się 100 więc to niewielka różnica. Ale ja tam i tak wolałem nie zapisywać.