Odpowiedź prosta, nigdy nie dopuszczać do spadku morale w takiej postaci bo inaczej, kampania wojenna równa się fiasko i równie dobrze możesz ludzi puścić do domu. Na singlu, nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja, z trybem zapisu przy wyjściu. Więc problem zwyczajnie leży w pazernym stylu gry i braku dowódczego drygu połączonego z odpowiednią logistyką i planowaniem. Ale to sandbox, tutaj nigdy się nie przegrywa do końca. Bo zawsze można zacząć zbierać wojaków od nowa.
Osobiście preferuje Rhodoków przy czym nigdy nie rozwijam ich na maksymalny poziom jednostek. Zazwyczaj staram się ubierać postać w podobne do nich uzbrojenie i awansuję tylko wtedy, gdy sam dobiję odpowiedni poziom. Grę rozpoczynam w stylu kupiec-misje-polowanie na bandytów. Potem przechodzę na najemnictwo, w czasie pokoju misje i handel plus kręcenie się przy kandydatce na żonę. Po odpowiednim długim czasie uzbierania odpowiedniej renomy, doświadczenia itd zostaje wasalem, rodzina przyszłej żony akceptuje mnie z łatwością i gra jest już z górki.