Gram w WB już mnóstwo czasu (wieloma postaciami, stosując różne strategie), ale pewne sytuacje wciąż zaskakują. Obecnie nurtuje mnie głównie prawo do rządzenia. W tej chwili gram jako wasal Królestwa Rhodoków. Oprócz tego, że pomogłem cały Sułtanat odesłać w zapomnienie, gram bardzo spokojnie (wydając uczty, wypełniając zadania dla książąt i podnosząc swój status poprzez wysyłanie NPC-ów z misjami).
Jednakowoż, szukając już na forum kilka razy, nie znalazłem odpowiedzi jak konkretnie ma wyglądać przejęcie królestwa w sposób pokojowy, czyli zastąpienia króla swoją osobą. Doczytałem się jeno, że prawo do rządzenia na wysokim poziomie, pozwoli mi dostać tron Jelkali. Brzmi dobrze, ale pytanie brzmi - jak?
Opcje dialogowe (choć o niebo poprawione względem podstawki) są nadal bardzo ubogie. I tak, gdy pytam książąt o zdanie na temat władcy, najczęściej mówią że sporo się im nie podoba, ale na tym monolog się kończy. Bo trzeba dodać, że król Graveth ma bardzo ciekawą osobowość (nie wiem czy zawsze tak jest, tzn. czy przy każdej grze postaci losują "osobowości" czy są one ustalone z góry), dając wszystkie podbite ziemie tylko kilku lordom, a ostatnio zwłaszcza mi [relacja ok. 30]. W ten sposób król tworzy sobie coraz to nowych wrogów. Ale to w sumie nieważne.
Pytanie więc sprowadza się do jednego - jak powiększać wartość prawa rządzenia bez wywoływania buntu i zakładania swojego królestwa? NPC-ów jest za mało (tylko 16, ale i tak nie wszystkich da się wysłać bo sobie przeszkadzają wzajemnie). I ja, jako wasal, nie mogę buntować książąt przeciw królowi [dziwne realia].
Ostatnio miała miejsce jeszcze inna dziwna sytuacja, o której wyjaśnienie bym prosił.
Otóż Królestwo Nordów wypowiada wojnę Królestwu Rhodoków. Walki trwają miesiąc, chłopcy się biją zawzięcie, palą po kilka wiosek [oko za oko] i w końcu !bum! zamek Grunwalder pada pod naporem nordyckich toporów. Jednak nie upilnowali chłopcy z północy swego nowego dobytku, albowiem szybko postanowiłem wymarsz z zamku Jamiche, by wraz z armią odbić zamek, który później trafił w moje posiadanie. Walki skończyły się trzy dni później, więc całą "wojnę" można by podsumować jako próbę sił.
I dostałem prawo do rządzenia. Dlaczego, czy raczej - za co?
Wybaczcie za obfitość tekstu, niekoniecznie niezbędnego.
Pozdrawiam!