Ja akurat rzadko trafiam na problem opisany przez Inkaskę, bo do ataku na zamek sam biorę kuszę i skupiam ogień na wrogich strzelcach. Najczęściej kończy się to tak, że wróg nie ma z czego strzelac, a my szturmowcy przejmujemy inicjatywę. Mamy totalny luksus, kiedy zaatakujemy. Możemy powstrzymac atak, poznęcac się ostrzałem, a dopiero potem wejśc, gdy uznamy, że już możemy. Albo jak się skończy amunicja... :) Niemniej jednak przedmówcy mają rację, że piechota ma przerąbane na drabinie, jak idzie ostrzał z wieżyczek. Dlatego należy zmieniac pozycję strzelców co jakiś czas, żeby przypadkiem kilku delikwentów nie dało rady się ukryc.
A co do tematu, czy Swadia czy Rhodokowie są lepsi w zamkach, stawiam bezapelacyjnie na tych drugich. Siłą Swadii jest kawaleria, która w zamku nie wykorzystuje swoich atutów. Piechota rhodocka jest pancerna i nie ginie tak szybko. Strzelcy - jak Prusak słusznie wspomniał - są lepsi od swadiańskich. Nie tylko lepiej strzelają, ale i są wytrzymalsi. Ja w każdym razie na rhodockich twierdzach cholernie się pociłem, a swadiańskie szły łatwiej.
roznica zdan to roznica zdan, o gustach sie nie rozmawia...
O gustach nie dyskutowaliśmy, a o faktach. To pewna różnica. Nie chciałoby mi się dopieprzac na kilka postów, gdybyś po prostu powiedział "Lubię Vaegirów". Przecież nie pobijemy się o sympatię z fikcyjnym królestwem :) Ty jednak napisałeś, że pewien manewr taktyczny można wykonac tylko łucznikami, a kusznicy nie dadzą rady. Jakiś nowicjusz mógłby to czytac i jeszcze by uwierzył. A tak pojawił się pogląd przeciwny (nie tylko mój zresztą) i już czytelnik wie, że musi sam sprawdzic wszystko na własnej skórze. Także to nic osobistego, a po prostu taka rola forum: wymiana doświadczeń zarówno dla nas, jak i dla potomnych ;)