Ja wybrałem Nordów. Czemu? Przez czały czas przedtem walczyłem Vaegirską konnicą (oskrzydlanie wroga cały czas staje się nużące). PS: gram na najwyższym poziomie. Więc postanowiłem w końcu stanąć na ziemi. Miałem wybór między nordami, a rhodokami. Rhodoków odrzuciłem ponieważ moim zdaniem mają brzydkie pancerze, a i używają kusz, których NIENAWIDZĘ! Natomiast silni i rośli Nordowie wyglądają okazale wymachując z zabójczą szybkością ogromnymi toporami, z wielką tarczą przewieszoną przez ramię, a zwłaszcza jeśli mają na głowie hełm okularowy (szkoda tylko, że nordyccy huskarle nadal noszą "hełmy nordyckie", a nie hełmy nordyckich huskarlów). Oczywiście mają kilka słabości... (kto by nie miał?) Jednak jest kilka taktyk. Chodź to dziwne to jeżdżę na koniu (ale tylko na początku bitwy z niektórymi frakcjami i dla większej szybkości drużyny). A więc tak:
- Swadia - zbijam się z żołnierzami w kupkę, a łuczników zostawiam 20 - 30 kroków z tył rozproszonych. Czekam na najadz konnicy, która przedtem zostaje zasypana gradem (kolejno): 1strzał, 2oczepów, 3toporków, a gdy już podjedzie to jest wyżynana w pień przy stracie max. kilku ludzi. Później biegniemy na resztę hołoty, z którą nie ma większych problemów
- Vaegirzy - no tu jest gorzej... ale też mam taktykę. Łucznicy stają rozproszeni 10 kroków z tył, a piechota rozproszona przed nimi. Ja jadę do ustawiającego się wroga i strzelam do konnych lub koni (zależy co łatwiej ubić :P). Od łuczników zbytnio nie dostaje bo to zwykle jest dla nich zaskoczenie i są zdezorientowani. Nawet jeśli coś do mnie dojedzie to jest zabijane z broni zasięgowej. Potem czekam aż w miarę podejdą ich piechotni i łucznicy i moim piechotnym polecam rozproszony atak frontalny.
- Rhodocy - no cóż... czekam... i końcowa taktyka na vaegrirów.
- Do reszty jeszcze nie dopęzłem
EDIT: Sorki za literówkę, ale nie podkreśliło :/ (acha i pisz Kormo, a nie kormy ok?)
Pozdrawiam!