W zasadzie to każdą frakcją można ciekawie zagrać, aczkolwiek zależy jaki kto lubi klimat (np. Petters żyjący w klimatach nordyckich, czy też Sarranid - [no comment] ;)). Każda z frakcji posiada pewien element upodabniający ją do frakcji sąsiedniej, w której zaszły pewne zmiany (taki niby wątek antropologiczno-historyczny, (mowa o dodatku Warband, w której są także Sarranidzi)).
Moja gra, czy też "mój styl grania" raczej nie zależy od samej frakcji - bardziej powoduję się stosunkami między nimi. Tj. jeśli ktoś dostaje mocny wpierdziel (zwykle jest to Swadia) od sąsiada/ów, to dołączam do tej frakcji bądź staram się pomóc jej samej, lub ją wyeliminować, by nastał pokój - choćby przez totalną pacyfikację.
Natomiast odpowiadają mi klimaty zachodniej i północej Europy (jeśli chodzi o klimat), więc nie przepadam za frakcjami blisko-wschodnimi i wschodnimi (Sułtanat i Khanat). Nigdy zatem nie gram po ich stronie, chyba, że politycznie jest mi to na rękę (opcja oczywiście tymczasowa; ba, chwilowa wręcz).
Nordów uwielbiam poprzez unikalny klimat tej frakcji w grze, tak samo jak dumę Swadian (z nimi [rycerzami] to można dopiero Blitzkrieg urządzić). Jednak ostatnio staram się wypracować strategię dla Rhodoków, tak dlatego, iż są bardzo niedocenieni - najpierw przez twórców, później przez graczy (i nie ma się czemu dziwić - najlepsi to oni nie są).
Podsumowując.. wszystko zależy od paru czynników: klimatu, wyuczenia historycznego i własnego stylu (a nie dziecinada typu: gram Sfadiom bo wymiatajom na tych cienszkich kuniach). Oczywiście w każdym calu gry brakuje pewnych elementów, które pozwoliłyby wczuć się w rolę dowódcy bądź wojownika. Osobiście mi brakuje (jeden z mnóstwa przykładów) historii miejsc (prosta sprawa, jak na przykład historia zamku, ile razy był zdobywany, kto nim władał w ciągu czasowym jego istnienia...).
Dlatego też traktuję grę z przymrużeniem oka i staram się dostosować do tego, co przedstawili nam twórcy, poprzez swą ciężką pracę (w którą nie wątpię - bez cienia ironii).
Pozdrawiam!