Ja Wam coś napiszę... J***ć to wszystko... Gdybym miał się tak przejmować, że coś jest szkodliwe, a coś nie to nigdy niczego bym chyba nie spróbował i nie przeżył.;d Tutaj ten związek, tam inny... Niech każdy żyje tak jak chce i wącha, wciąga, pali, wciera, etc. co tylko chce i w ilości jaką tylko chce. Kawa - kofeina, herbata - teina, papierosy - nikotyna, 'trawka' - narkotyk, idźmy dalej... seks - syfilis*, przejście na pasach - wypadek*, jazda na motorze - dawca*... Takie podejście jest chore i tyle. Każdy powinien mieć wolność w wyborze własnego sposobu życia, ale niestety wciąż narzuca się jedynie kolejne ograniczenia. Sam co prawda fajek nie palę - bo smakują jak gówno, kawy nie piję - bo jest ch***a w smaku, herbata podobnie, ale dlaczego od razu mam zakazywać komuś innemu żeby NA OSOBNOŚCI nie zatruwajac innych sam zażywał co mu tylko się podoba? Zresztą czy nie lepiej umrzeć żyjąc tak jak się chce w wieku 40 lat, a nie trzymając się życia i nic nie przeżyć przez 80lat? Co prawda to tylko moje poglądy i ktoś może się z nimi nie zgadzać.
*wymienione przykłady nie mają nakazywać, żeby przestać przestrzegać prawa np. wchodząc na pasy jak się chce, ale dodać kontrastu tezie że wszędzie coś się może stać i nie ma sensu zastanawiać się nad każdym "niebezpieczeństwem", bo wówczas właśnie np. przejście na pasach można potraktować jako ewentualną śmierć