Wiem po co były robione zbroje płytowe. Płytka żelaza jest sztywniejsza i więcej wytrzyma niż coś a'la kirys muszkietera/pikiniera z XVIII w. I ogólnie miały być odporne na strzały. Poza tym. Powiedz... co ci da taka zbroja na ziemi? Przecież ludzie nie są głupi. Oblezą cię jak muchy i będą wszędzie gdzie się da wciskać broń. Czyli miedzy płyty jeszcze łatwiej. A jak sądzisz. Jak się dobija leżącego przeciwnika? Poprzez silne pchnięcie bądź uderzenie toporem(mieczem nie ma takiego efektu jaki byłby zamierzony).
Kolejna rzecz, siła rycerzy opierała się na murze tarcz. Czy sądzisz, że greccy hoplici byli by w stanie walczyć tak skutecznie gdyby nie falanga? Oczywiście, ale ponieśli by duże straty. Jeśli jeden punkt falangi pada i nie zostaje odpowiednio szybko załatany, cała falanga sie rozsypuje i w tym momencie dochodzi przerażenie, że wróg przełamał obronę. Kto ma w takim momencie szanse? Obrońca czy ten który jest w euforii po przełamaniu szyku wroga? Sądzę, że odpowiedź jest oczywista.
Zbroja nie miała 1cm grubości. Nie byś był w stanie tego unieść. Sama kolczuga może ważyć 15-20kg. Dodaj do tego pełną zbroje płytową z 1cm blachy(to chyba walcowane by musiało być, a tej techniki zdaje się nie znali jeszcze) to prędzej się zesrasz niż wstaniesz z ziemi. 0.5cm to by była już gruba. Zwykle grubość nie przekraczała 3-4mm.
Kolejna sprawa. Zbroja projektowana była alby broń się z niej zsuwała. Głównym elementem obronnym była kolczuga oraz grube lniane ugrania pod spodem. Strzały wchodziły w jednoczęściowe kirysy jak w masło, ale kolczugi i te szmaty pod spodem skutecznie je zatrzymywały i rycerze najeżeni strzałami sprawiali wrażenie nieśmiertelnych.