Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Twoje największe zwycięstwo  (Przeczytany 45253 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Error

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 113
    • Piwa: 0
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #60 dnia: Kwietnia 17, 2007, 19:06:31 »
    Dobra, ale formacje przeciw kawalerii zawsze były głębokie. Wiesz impet bo impet ale przecież go wytraca i w końcu się w takiej piechocie zatrzyma. Kawaleria po prostu to była taka wczesna forma blitzkriegu. Opancerzone jednostki łamały szyk przeciwnika, a piechota wpadała do środka i kończyła sprawę. Ale w momencie kiedy szyk jest bardzo głęboki, a żołnierze zdyscyplinowani, taka taktyka może się nie sprawdzić.

    Offline Ivar the Boneless

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 47
    • Piwa: 2
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #61 dnia: Kwietnia 17, 2007, 19:56:59 »
    Proste - Jak kawaleria nie ma miejsca żeby się rozpędzić to nic nie zdziała. A nawet jak ma miejsce żeby się rozpędzić to będzie mieć problem z przebiciem zwartej formacji zdyscyplinowanej piechoty. Dobrym chyba przykładem na to będzie bitwa pod Hastings gdzie Normanowie mieli dużo konnych (Sasi - wcale), ale konnica nie atakowała bezpośrednio Saskiego muru tarcz, bo to samobójstwo, piechota z długimi toporami by ich wyrżneła, podjeżdżali tylko i obrzucali Sasów oszczepami. Sasi pokazali że zdyscyplinowana ale przestarzała (brak łuczników i konnych) armia potrafi zatrzymać te nowocześniejsze z dużą liczbą konnych, no ale jednak w końcu przegrali... bo mieli pecha.
    Sku mod himlen Halvdane, vi vil fylde luften med spyd sa
    Denne kristne sol blivert sort - Ragnar Lodbrok

    Offline mielonka

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 217
    • Piwa: 0
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #62 dnia: Kwietnia 17, 2007, 23:02:37 »
    Odnośnie formacji - no tak - piechote zazwyczaj stawiało się w czworobok. Jak juz niestety wszyscy wiemy, w M&B formacji nie ma.
    Przykład wyrżnięcia knighta(ów) był z banditsami, wiec niezbyt zdyscyplinowanymi wojami.
    Impet oczywiście - się tracił. jednak zawsze pozostawała zbroja + (jeśli były w danej epoce) stanięcie w strzemionach dawały siłe rozmachu.

    Ivar - odnośnie inwazji Bękarta na Anglie, to pod Hastings, Harold wykazał sie ignorancją i stanął do walki nie zebrawszy pierwiej całej armii. I tak łucznicy byli w drodze z tego co mi wiadomo. Jazdy zbytnio w ogóle nie miał i ostatecznie przegrał. A nawet wg legend dostał w oko, jednak w to juz mmniej wierze.

    Offline Ivar the Boneless

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 47
    • Piwa: 2
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #63 dnia: Kwietnia 17, 2007, 23:09:17 »
    Tylko że armia Harolda długo sie trzymała i gdyby nie spryt Zdobywcy i właśnie Ignorancja Harolda wynik tej bitwy mógł by być zupełnie inny. Piechota saska radziła sobie całkiem nieźle w zwartym szyku z konnicą Normanów, dopiero manewr normańskiej piechoty (załamanie muru z tarcz) i śmierć Harolda (nie ważne jak umarł) przypieczętowały klęskę.
    Sku mod himlen Halvdane, vi vil fylde luften med spyd sa
    Denne kristne sol blivert sort - Ragnar Lodbrok

    Offline Error

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 113
    • Piwa: 0
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #64 dnia: Kwietnia 18, 2007, 19:57:03 »
    Z tego co mi wiadomo to zbroje dawały raczej efekt psychologiczny. To tak jak z amerykańskimi Abramsami... Niby najlepsze czołgi na świecie, a jednak nie jest tak ciężko je z niszczyć. Czy sądzisz że zbroja mogła uratować rycerza leżącego na ziemi od dziesiątek wideł, pałek, mieczy, noży? Kolczuga i zbroja nie wytrzymają pchnięcia.

    Offline Emil

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 432
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #65 dnia: Kwietnia 18, 2007, 20:38:17 »
    Error, nie powiesz mi chyba, że ludzie nosili zbroje tylko po to, aby wystraszyc wrogów. Taka porządna płytówka powiedzmy, na pewno by wytrzymała pchnięcie mieczem (w odpowiednim miejscu), a możliwe że nawet pojedyńczą strzałę (przynajmniej by nie weszła tak głęboko).
    « Ostatnia zmiana: Kwietnia 18, 2007, 20:39:53 wysłana przez Emil »

    Offline Dragonit

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 254
    • Piwa: 0
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #66 dnia: Kwietnia 18, 2007, 20:44:52 »
    Error, niektóre twoje wypowiedzi mnie rozśmieszają :P Weź se kawał żelaza grubości 1 cm i zacznij nawalać z całej siły każdą siekierą i młotem jaką masz w pobliżu ;p Wiem że to nie to samo, ale nie myśl że cios pałką (czyli grubym kijem z kolcami) rozwali płytówkę. Podobnie cięcie mieczem ma ciężko ze zranieniem kogoś w porządnej kolczudze podszywanej grubą zbroją skórzaną ;p Topór ma mniejszy obszar do rozładowania energii uderzenie i łatwo mu przebić kolczugę, a nadziakiem jeszcze łatwiej. Tyle że gdy rozłupiesz kolczugę ciężkim nadziakiem jest spora szansa, że ogniwa się rozprysną i zranią cię (jeśli nie jesteś odpowiednio chroniony).

    Offline Error

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 113
    • Piwa: 0
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #67 dnia: Kwietnia 18, 2007, 21:55:03 »
    Wiem po co były robione zbroje płytowe. Płytka żelaza jest sztywniejsza i więcej wytrzyma niż coś a'la kirys muszkietera/pikiniera z XVIII w. I ogólnie miały być odporne na strzały. Poza tym. Powiedz... co ci da taka zbroja na ziemi? Przecież ludzie nie są głupi. Oblezą cię jak muchy i będą wszędzie gdzie się da wciskać broń. Czyli miedzy płyty jeszcze łatwiej. A jak sądzisz. Jak się dobija leżącego przeciwnika? Poprzez silne pchnięcie bądź uderzenie toporem(mieczem nie ma takiego efektu jaki byłby zamierzony).

    Kolejna rzecz, siła rycerzy opierała się na murze tarcz. Czy sądzisz, że greccy hoplici byli by w stanie walczyć tak skutecznie gdyby nie falanga? Oczywiście, ale ponieśli by duże straty. Jeśli jeden punkt falangi pada i nie zostaje odpowiednio szybko załatany, cała falanga sie rozsypuje i w tym momencie dochodzi przerażenie, że wróg przełamał obronę. Kto ma w takim momencie szanse? Obrońca czy ten który jest w euforii po przełamaniu szyku wroga? Sądzę, że odpowiedź jest oczywista.

    Zbroja nie miała 1cm grubości. Nie byś był w stanie tego unieść. Sama kolczuga może ważyć 15-20kg. Dodaj do tego pełną zbroje płytową z 1cm blachy(to chyba walcowane by musiało być, a tej techniki zdaje się nie znali jeszcze) to prędzej się zesrasz niż wstaniesz z ziemi. 0.5cm to by była już gruba. Zwykle grubość nie przekraczała 3-4mm.

    Kolejna sprawa. Zbroja projektowana była alby broń się z niej zsuwała. Głównym elementem obronnym była kolczuga oraz grube lniane ugrania pod spodem. Strzały wchodziły w jednoczęściowe kirysy jak w masło, ale kolczugi i te szmaty pod spodem skutecznie je zatrzymywały i rycerze najeżeni strzałami sprawiali wrażenie nieśmiertelnych.

    Offline Szwejk

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 178
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Shinpū tokubetsu kōgekitai
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #68 dnia: Kwietnia 19, 2007, 21:23:35 »
    Cytat: Dragonit
    Error, niektóre twoje wypowiedzi mnie rozśmieszają :P Weź se kawał żelaza grubości 1 cm i zacznij nawalać z całej siły każdą siekierą i młotem jaką masz w pobliżu ;p

    hehe, czyli że według ciebie zbroje miały grubość 1 cm? Tak naprawde to jakieś 2-3 milimetry i waga pełnej płytówki wachała się mniej więcej od 20 do 25 kilogramów. Do tego waga była równomiernie rozłożona na całe ciało więc taki wój mógł nawet bez problemu robić fiflaki i temu podobne :)

    Zbroja nie miała 1cm grubości. Nie byś był w stanie tego unieść. Sama kolczuga może ważyć 15-20kg

    Max 10, może 12.

    Kolejna rzecz, siła rycerzy opierała się na murze tarcz

    Tu mnie rozbawiłeś ;]

    ale kolczugi i te szmaty pod spodem skutecznie je zatrzymywały i rycerze najeżeni strzałami sprawiali wrażenie nieśmiertelnych

    Już leże na ziemi :D :D :D wątpie aby kiedyś biegali rycerze z powbijanymi strzałami. Po pierwsze, kolczugi były praktycznie bezużyteczne na łuk no jakimś przyzwoitym naciągu, po drugie jak ty sobie wyobrażasz kogoś najeżonego strzałami ;>


    Jeśli chcecie zobaczyć jak to było z tą wytrzymałością pancerzy, zarzuce linka do stronki w której wykonują to specjaliści http://www.thearma.org/Videos/NTCvids/testingbladesandmaterials.htm Wyniki są takie jakie byłyby w rzeczywiśtości.

    Offline Error

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 113
    • Piwa: 0
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #69 dnia: Kwietnia 19, 2007, 22:22:51 »
    Z tymi ubraniami chodziło o to że pod zbroją mięli oni grube, zwykle lniane coś takiego jakby koszule. Przez zwykła zbroje strzała przechodziła jak przez masło. Zbroi płytowej nie był w stanie przebić angielski łuk z niewielkiej odległości... właściwie strzała wyposażona w ostry, stożkowaty, 'przeciwpancerny' grot wystrzelona z tego łuku.
    Testowali to... nie pamiętam szczegółów bo oglądałem to dość dawno.

    Taki dodatek:
    Doszli również, że siła walijskich łuczników opierała się na niesamowitej szybkostrzelności dochodzącej do 12 strzał na minutę. Sportowo strzelam z łuku i wiem że do osiągnięcia takiej szybkości potrzeba dużo siły i wprawy(pomijam fakt że sportowe łuki są raczej powolne) oraz nie można w ten sposób strzelać celnie.

    A ja mogę sobie wyobrazić takiego rycerza. Na przykład na plecach... Co może powiesz że prosił żeby mu wyjęli z pleców strzały? Te co miał wbite z przodu mógł łamać, ale do pleców nie miał dostępu.

    Kolczuga broniła przed cięciami. I to też nie za silnymi.

    Offline Dragonit

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 254
    • Piwa: 0
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #70 dnia: Kwietnia 19, 2007, 23:37:58 »
    Przecież nie mówię że miała 5 metrów grubości płytówka :P Husarska zbroja miała chyba 6 mm a to było bardzo dużo. Nie myśl po prostu, że walniesz z kijaszka i "bum" po człowieku ;p

    Co do Greków to akurat na tym się znam więc nie musisz mi tłumaczyć :D

    Offline Kolba

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1697
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Ten który opowiada kretowi bajki do snu
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #71 dnia: Listopada 12, 2007, 14:57:35 »
    Hmm...widzę ,że tu dosyć dawno nie pisano więc ożywie troche temat.

    W moim modzie (Land of Eternal Youth) zaatakowałem sobie przez pomyłkę pewnego rzymskiego wasala mając około 20 wojowników celtyckich. Ów wasal aż 120 poddanych więc pomyślałem sobie ,że na pewno przegram. Po zbliżeniu do wroga na odległość ok. 30 metrów zauważyłem ,że nikt z wrogów się nie rusza więc obmyśliłem pewien plan. Zarządziłem aby moi łucznicy cofnęli się na pobliski pagórek i rozpoczęli ostrzeliwanie przeciwnika. Poleciłem też piechocie aby stała przed strzelcami i ich chroniła. Łucznicy wroga w odpowiedzi też strzelali ale moja piechota podniosła tarcze i strzały wbijały się w nie. Gdy moi łucznicy zabili już około 30 przeciwników postanowiłem wywabić trochę ich żołnierzy. Nakazałem zbliżenie się do mnie piechocie i dalsza walka wyglądała tak: wywabić kilku wrogów, cofnąć się w bok i czekać aż stojący w szeregu włócznicy zabiją ich. Po kilkunastu minutach 3/4 wroga zostało wybite. Na koniec po prostu rzuciłem się z całą armią na Rzymianów i...wygrałem bitwę!

    Offline Misiumen

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 663
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #72 dnia: Listopada 12, 2007, 15:59:40 »
    W twoim modzie dochodzi do ciekawych potyczek ogolnie xD (co sie chwali oczywiscie) Mnie natomiast zaatakowala banda Celtow skladajaca sie z 3 armii, liczyli sobie jakies 220 ludzia. Ja mdowodzilem 45 Knights of Round Table wiec szanse jakies mialem ale zanim wyruszylem do boju to okazalo sie ze 20 jest nieprzytomnych i juz wiedzialem ze mam przesrane ;) Batalie wygralem tylko dzieki mojemu aksowi (taa taki dwureczniak to skarb dla jezdzca) i pozostalej 25 moich ludzi (musze przyznac ze sa bardzo skuteczni).

    Offline mercanery

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 34
    • Piwa: -1
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #73 dnia: Listopada 15, 2007, 08:43:57 »
    moje zwyciestwo nastopilo gdy zabilem sam 6 black kneright knight ktorzy mi konia zabili. wystarczy miec dobra kusze ^^

    Offline Arcylisz

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1172
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Twoje największe zwycięstwo
    « Odpowiedź #74 dnia: Listopada 16, 2007, 09:48:08 »
    Ja lubuję się w samotnych rajdach na koniu przez szeregi wroga. Kiedy stracę konia, to wsiadam na nowego i tak aż do skutku. Wiem, że moje wojo wolno wtedy awansuje, ale zazwyczaj najlepsi pchali się do przodu i w efekcie stwali się mięsem armatnim. Szczególnie jednak ciepło wspominam pewną potyczkę z mordorskim patrolem. Miałem tylko dwóch rohan youthów, bo był to sam początek gry. W pół minuty katafrakci zabili mi moich i zostałem sam. Stwierdziłem, że nie mam żadnych szans, ale uciec nie mogłem, bo katafrakci i wainraiderzy byli szybsi. Musiałem ich wytłuc i...udało mi się to zrobić. Trwało to 30minut. W tym czasie wytłukłem całą kawalerię owego patrolu i parunastu orków. W sumie było tego ok.25 sztuk. Uciekłem, bo byłem już na skraju śmierci.