Ależ to nie o to tu chodzi. Wszystko co piszecie, zwłaszcza beanshee, ma swój sens i nawet jest ciekawe, ale nie o to tu idzie. Oczywiście, że w średniowieczu nie walczono na HURA! A to dzięki dowódcą takim jak Mieszko. Teoria z Wikingami sugeruje, że brał on jakieś lekcje strategii, od panów w hełmach z rogami {hełmy z rogami - prowokacja archeologiczna}. Oczywiście, że Wikingowie umieli walczyć, ale prowadzenie wielkiego starcia a tuczenie się młotkami po głowach to dwie inne historie. Przecież Mieszko nie miał zeszyciku w którym notował to co na tablicy pisał Wilhelm Zdobywca. Był doświadczonym dowódcą, który umiał poprowadzić wielkie starcie, a to wymaga wielu umiejętności od planowania taktycznego, logistycznego, administracyjnego, po umiejętności interpersonalne czyli zarządzanie zespołem:
"Dalej tępe ćwoki, zająć mi to wzgórze, bo tak was urządzą, że się was matki wyprą, no który pierwszy chce dostać kopa w ...." :)
I tu jest sedno sprawy, dlatego nie klei mi się ta historyjka z Świętosławą. Wikingowie mogli co najwyżej czekać, aż Mieszko każe im uderzyć, a nie go uczyć jakby był w szkółce niedzielnej. A więc i tak to Mieszko wygrał pod Cedynią, czy z najemnikami, czy bez. To czy konnica zmiękczy, czy nie zmiękczy zależy od tego jak zostanie wykorzystana. Inaczej będzie walczyć 10 konnych z 100 pieszymi, a inaczej 100 konnych z 1000 pieszymi i to nie jest tylko kwestia skali, pojawiają się zupełnie inne zjawiska. Hastings to jest jak podaje Wikipedia jakieś 12 tysięcy, lub14 tysięcy ludzi, z kolej Cedynia 6 tysięcy lub 7 tysięcy. I to jest już inna bajka. Wchodzą w grę inne myki, inaczej wygląda system dowodzenia, czas wykonywania manewrów, przekazywanie rozkazów, nie możesz tak na wariata tego do siebie przyłożyć.
Dlatego też nie ma modów opartych na biblii! Wbrew pozorom znajdzie się więcej sposobów na oddanie starcia armii Napoleońskiej, niż armii Ramzesa II, w skali gdzie maksymalnie może biegać 1000 osób, Starcia zwiadowców, potyczki, oblężenia małych twierdz itp - jakoś pasują jeszcze do Napoleona, czy Sobieskiego. MIB idealnie nadaje się na symulacje bitwy pod Cedynią, niekoniecznie odda jednak rozmach oblężenia Jerozolimy, czy bitwy pod Gaugamelą. Tego typu mody będą wyglądać śmiesznie, bo cała ferajna biegająca po planszy, nawet nie wystarczy na obsadzenie gigantycznych machin oblężniczych, fortyfikacji, albo monumentalnych twierdz. Starcie 10na10 to idealny scenariusz dla Wikingów, śmieszny dla armii Kserksesa. Jak oddamy w tej skali Termopile? 3 na 10.000? :)
A więc musisz przyznać beanshee, że miał rację stary dobry Friedrich Hegel gdy powiedział, iż zmiany ilościowe przechodzą w zmiany jakościowe. I O TO TU CHODZIŁO OD POCZĄTKU!
A tasak to świetna broń, w tej książce Bellony o Grunwaldzie, to pisali, że właśnie tasaki wykopuje się częściej niż miecze, bo były tańsze i prostsze w użyciu, a więc bardziej funkcjonalne. Zresztą zawsze uważałem, że w technologii prostsze znaczy lepsze, jest nawet odcinek Conquest poświęcony temu problemowi, technicznie jest to odcinek o toporach, ale tak na prawdę o psychologii. Uważam, że psychologicznie walka tasakiem, jest bardziej adekwatna do okoliczności jaką jest bitwa niż szermierka mieczem.