Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna  (Przeczytany 121492 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #615 dnia: Grudnia 07, 2014, 22:50:43 »
    O! I to jest ciekawe, a z takich przykładów związanych z wojskiem - bo to chwytliwe?
    Generalnie, to ja w średniowieczu dożyłbym 9 roku i w tym wieku miałem wyrostek robaczkowy,...
    Słyszałem, że nawet coś tam z tym próbowali robić, ale coś cinko to widzę.
    Ale z ubraniami nie jestem zaskoczony, bo czemu nie mieliby się ciepło ubierać.

    AAAA!!!! Najważniejsze pytanie, jak to jest z tą kuszą, ile ich masz w domku, z ilu metrów trafiasz w jabłko? Na temat kuszy - WSZYSTKO!
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 07, 2014, 23:01:46 wysłana przez Oktawian361 »

    Offline beanshee

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1543
    • Piwa: 175
    • Płeć: Kobieta
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #616 dnia: Grudnia 07, 2014, 23:45:49 »
    Co do ubrań- ubierano się ciepło- na przełomie XIV i XV wieku człowiek nosił na sobie 2 do 5 warstw ubrań. W dodatku nie ma nic cieplejszego niż 2 warstwy wełny. Wełna me jeszcze to do siebie, że nawet jak jest mokra to i tak grzeje. Natomiast latem najlepiej sprawdza się jedwab- utrzymuje pod ciuchami stałą temperaturę zapobiegając przegrzewaniu.
    Z chirurgią faktycznie było niezbyt dobrze... coś próbowali rżnąć, jakieś podręczniki do chirurgii też powstawały. Ale jeżeli pacjent nawet przeżył sam zabieg grzebania w bebechach to miał duże szanse na zejście w wyniku zakażenia ran. Bo niestety, antyseptyką nikt się nie przejmował
    Kusz w domu niestety nie posiadam (chociaż kusi, tutaj są legalne). W rodzimym ruchu rekonstrukcyjnym mało kto kuszami się bawi. Za dużo problemów policja może zrobić. Za to broń palna jak najbardziej (hakownica leży w schowku i czeka na sylwestra :D) Kiedyś strzelałam z łuku, całkiem fajna zabawa z tego była. Chociaż wielkich osiągnięć na tym polu nie mam... Ale 25 kilo nadal naciągnę i 40 pompek walnę z marszu :)
    O wojsku to bez końca można pisać. Np. takie miecze. Na ikonografii każdy rycerz ma miech i łupie nim wroga po hełmie aż krew tryska. No ale niestety, w praktyce wyszło, że przerąbać gara mieczem jest dość trudno. A jak się w temat trochę bardziej wgłębi to okazuje się, że rycerz miecz owszem miał. Ale w bitwie raczej go nie używał. Bo są skuteczniejsze zabawki.
    Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
    I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #617 dnia: Grudnia 08, 2014, 07:50:39 »
    Czyżby tasak? Zakładam że nadziak, mornig star, rycerskie maczugi a nawet topory też mają pewne subtelne plusy.
    Rzeczywiście hakownica to idealna sprawa na sylwestra - nie pomyślałem o tym.
    Chirurgia to niestety jeden z smutnych dowodów na to jak ważna jest tolerancja, gdyby uczyli się od arabów to wszystko wyglądałoby inaczej.
    A jak wygląda sprawa z jedzeniem, na ile ma sens rekonstruowanie tego - nie dostaje się po tym wszystkim ciężkiej sraczki na dzień dobry?

    Offline beanshee

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1543
    • Piwa: 175
    • Płeć: Kobieta
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #618 dnia: Grudnia 08, 2014, 19:43:32 »
    Na początku bitwy to przede wszystkim kopia. A potem topory, nadziaki, czekany, tasaki- wszystko co skupia siłę na możliwie małym fragmencie broni. W mieczu to zbyt się rozprasza. Chociaż na słabo opancerzonego ciurę powinno starczyć.
    W kwestii chirurgii uczyliśmy się i od starożytnych i od Arabów. Na uczelniach powszechne było korzystanie z dzieł Galena i Awicenny. Tyle tylko, że oni też o wielu rzeczach jeszcze nie wiedzieli. Początki antyseptyki to dopiero XIX wiek. Początki aseptyki tak samo. Znieczulać próbowano narkotykami lub alkoholem, ale znowu dopiero XIX stulecie przyniosło skuteczniejsze środki. Generalnie lepiej wtedy było nie chorować i nie ranić się zbytnio. I nie być kobietom. Bo jakieś 30%-50% kobiet umierało przedwcześnie w wyniku powikłań poporodowych. Z którymi nie radzono sobie zupełnie- jakakolwiek komplikacja kończyła się najczęściej zgonem i kobiety i dziecka. Chociaż znano cesarskie cięcie. Ale nie wolno go było wykonywać na żyjącej kobiecie, więc często było za późno na uratowanie dziecka.
    A z jedzeniem się kombinuje. I sraczka raczej nie grozi. Bo zazwyczaj jedzono w miarę normalne rzeczy- mięsa właściwie każde (może poza indykami i innymi rdzennie amerykańskimi gatunkami). Do tego bardzo dużo ryb- wiadomo, pościć trzeba. Z warzyw przede wszystkim kapusta i rośliny strączkowe. No i pamiętać należy, że ziemniaki i pomidory to dopiero po Kolumbie. A dodatkowo zapchać można się kaszami, kluskami lub ryżem (dość drogi ale popularny w całej Europie). Na deser owoce w różnej formie (karmelizowane, zapiekane, lody etc), wszelkiej maści "cukry", ciasta, marcepany etc. Cukru buraczanego jeszcze nie znano, słodzono albo cukrem trzcinowym albo miodem. Do popicia raczej alkohol- picie wody mogło się skończyć sraczką (chociaż Jagiełło słynął z tego, że pił tylko wodę), bezpieczniejsze było piwo lub wino (raczej słabsze niż dzisiaj, często dodatkowo rozcieńczane), miód, cydr etc. destylaty znano, ale uważano je raczej za lekarstwo. Mleko podawano zazwyczaj przetworzone- maślanki, serwatki etc.
    Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
    I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #619 dnia: Grudnia 08, 2014, 20:00:19 »
    Kurczę, to ja chyba tak normalnie żyjąc jestem prawie rekonstruktorem kulinarnym... owsianka, jabłka, prawdziwe kawy zbożowe, często kasze, twarogi, jakieś tłuste mięsne pomazanki, razowe chleby, ryby słodkowodne, sporo warzyw, jedynie te kartofle nie pasują, a to się często wcina. No i kawa prawdziwa też nie. Herbata też. I zamiast maślanek itp. wolę kefir, a to tak niezbyt tutejsze. Choć nie wiem jak to z makaronem, bo też często wskakuje na talerz.

    JAK ONI MOGLI ŻYĆ BEZ KAWY I HERBATY?

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #620 dnia: Grudnia 08, 2014, 20:05:22 »
    Właśnie! Bez kawy nie ma życia! To jest bardzo, bardzo dziwne. Z jednej strony wszystkie te rzeczy wyglądają bardzo apetycznie.
    Z drugiej trzeba to wyjąć z kontekstu, odłożyć na bok te wszystkie ich problemy, chociażby te związane z medycyną by móc się tym cieszyć, to przecież sztuczne spojrzenie.

    Offline beanshee

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1543
    • Piwa: 175
    • Płeć: Kobieta
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #621 dnia: Grudnia 08, 2014, 21:00:36 »
    Z kawą pewien kontakt z pewnością mieli- chociażby w trakcie wypraw krzyżowych. ale jakoś się u nas nie przyjęła aż do XVII stulecia. Herbata też nie była znana.
    Makarony były popularne, i to nawet takie jak dzisiaj- suszone. W Europie co najmniej od II w n.e robiono makaron. Bo to w sumie banalnie prosta rzecz była- woda, mąka, jaja i tyle.
    Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
    I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #622 dnia: Grudnia 08, 2014, 21:35:37 »
    Ale tak poważnie - ci ludzie byli inni. To akurat uważam za słabość rekonstrukcji nazwijmy to chronicznym problem niewiarygodności psychologicznej. Najciekawsze są dla mnie te rekonstrukcje które umieją ten problem wyłapać. Widziałem taką rekonstrukcje w Gnieźnie gdzie kat rzeczywiście miał zakazany ryj! :)
    Dla przykładu Marcin Waszkielis nie przekonuje mnie jako rycerz. :)
    Kapitalnym przykładem psychologicznej wierności epoce był zawsze dla mnie ten pan:
    (click to show/hide)
    - z filmu Wyprawa do Raju 1942 - jako szlachcic i
    (click to show/hide)
    jako rycerz.
    W filmach będzie tych przykładów więcej - ale chodzi o fakt, że ktoś jest wiarygodny już tylko za ryj jak Ron Perlman w Walce o Ogień.
    No właśnie w rekonstrukcjach jest na odwrót - z reguły.

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #623 dnia: Grudnia 09, 2014, 00:07:59 »
    Widziałeś film Ciało i krew Verhoevena? Jest atmosfera, choć też nieco zabawy filmowej. Przepiękna scena flirtu pod wisielcem.

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #624 dnia: Grudnia 09, 2014, 08:02:48 »
    Daj spokój ja ten film uwielbiam. Tam przecież jest cała masa genialnych scen. Ta walka Rutgera Hauera espadonem, namiętny szeksz! Nie trzeba mnie przekonywać!

    Offline beanshee

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1543
    • Piwa: 175
    • Płeć: Kobieta
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #625 dnia: Grudnia 09, 2014, 19:51:54 »
    No cóż... psychiki niestety ale zupełnie nie da się odtworzyć. Bo zawsze śpiąc gdzieś w lesie będziemy myśleć o tym, jak opisać wyprawę na fejsie a nie o tym, że zaraz przyjdzie strzyga i nas zje. Nie boimy się już dżumy i czarnej ospy. No chyba że ktoś wpadnie na pomysł rekonstrukcji epidemii :D
    Tematy rozmów na imprezach też są w sumie mało historyczne. Bo nie sądzę żeby ludzie kiedyś zażarcie dyskutowali o splocie wełny i koszerności guzika. Już nie wspominając o tak niekoszernych rzeczach jak plomby, szkła kontaktowe czy tatuaże.
    Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
    I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #626 dnia: Grudnia 09, 2014, 20:16:28 »
    Znaczy się nie należy mylić rekonstruktorów z neoluddystami, hipisami, reakcjonistami monarchistycznymi i innymi takimi?
    :P

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #627 dnia: Grudnia 09, 2014, 21:06:41 »
    No ale po chłopsku - można dobrać role w taki sposób, żeby pasowało to jakoś do czegoś.
    No np. Marcin Waszkielis - jakby go tak poszczuć psem przed inscenizacją, to miałby taki ogień w oczach!
    Każdy nastolatek chce odgrywać zmęczonego życiem woja - mylę się?

    Offline beanshee

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1543
    • Piwa: 175
    • Płeć: Kobieta
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #628 dnia: Grudnia 09, 2014, 21:41:53 »
    Całe szczęście Waszkielis robi to, w czym jest dobry a nie to, w czym dobrze by wyglądał :) Bo inaczej nie mielibyśmy mistrza świata.
    Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
    I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: Harce na podwórzu, czyli rekonstrukcja historyczna
    « Odpowiedź #629 dnia: Grudnia 09, 2014, 21:50:22 »
    A ja ci powiem, że tu się mylisz. Mnie właśnie w Straży Nocnej urzekła scena bitwy na moście, bo stworzyli tam taką genialną atmosferę, między innymi psami. Ja tam uważam, że właśnie każdą grupę która uważa że odtwarza Wikingów trzeba by psami poszczuć, dla dodania psychologicznego realizmu. Najpierw byłoby dużo płaczu i narzekania, ale ostatecznie zwyciężyłby instynkt! No może nie jest to wporządku wobec psów, ale ostatecznie one też dobrze by się bawiły, psy potrzebują ruchu.
    I przydałoby się więcej ludzi starych narzekających na podatki hrabiego i ktoś kto chciałby odegrać rolę wioskowego głupka i jakieś dziecko rzucające w wszystkich kamieniami i jacyś obleśni żebracy śmierdzący kapuchą i pierdami, i pijaka siusiający na ulicy, i baba z wyrwanymi zębami i śladami po ospie, i ktoś kto by zagrał kieszonkowca i wszystkich okradał, i biedny uczciwy Kaziu pracownik garbarni dorabiający w czasie rekonstrukcji sprzedażą skrawków zjełczałej słoniny i cierpiący na świerzb sprzedawca eliksirów miłości, i cyganka handlarka czosnku, która umie wróżyć z zębów, i pan Ryszard czyściciel szaletów .
     No słowem, nie tylko rycerze i damy.
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 09, 2014, 23:06:56 wysłana przez Oktawian361 »