W sensie "my" mam na mysli bezia. W sumie to jest to wkurzajace...milo by bylo w IV zostac krolem, wladasz panstwem...a tu nagle trach i jakis bunt tu, jakis atak tam... Potem moze byc jakis zamach stanu...mozna by tak dlugo. A oni postanowili, ze nasz ukochany bohater ma zostac tym zuym a my znowu wracamy do roli prostego czlowieka bez przeszlosci, ktory nagle zostal wybrany przez bogow...