Szczerze powiedziawszy, to każdy system rozwoju postaci, oparty na awansowaniu na kolejne poziomy doświadczenia i potem rozdzielaniu punktów pomiędzy atrybuty i umiejętności, uważam za głupi. A to dlatego, że dochodzi do paradoksów typu "zabiłem kilkunastu ludzi toporem, mam kolejny poziom, więc teraz dodam sobie trochę punktów do inteligencji i podniosę umiejętność strzelania z łuku". Idiotyzm.
Gdybym tylko miał możliwość, to obecny system całkowicie bym zastąpił systemem rozwijania cech i umiejętności poprzez ćwiczenie ich. Ale to se ne da.
Co do uniwersytetu... Ok, dodam. Aby było realistycznie, to by podnieść sobie np. chirurgię trzeba będzie się zapisać i spędzić trochę czasu na nauce. Jakiś rok studiowania na pierwszy zdobyty punkt powinien wystarczyć. Kolejne stopnie wtajemniczenia będą wymagały oczywiście dłuższych okresów... Dwa lata, trzy... itd. Bo chyba nie oczekiwaliście, że tak po prostu przyjedziecie na uniwerek, zapłacicie trochę grosza i wiedza w magiczny sposób wskoczy nam do głowy, prawda?