Chyba nie mogę się do końca zgodzić. :p Kiedy mamy dość rozbudowane państwo - masa prowincji, a co za tym idzie mnogość kultur - to właśnie ta multikulturowość ma bardzo duży wpływ na stabilność. Ostatnio grałem sobie Austrią i kiedy miałem tereny od granic Francji, poprzez Morze Bałtyckie, po granice z Rosją oraz Bałkany (tzn. w sam płw. bałkański nie wchodziłem i zadowoliłem się zwasalizowaniem Serbii, Chorwacji i... kogoś tam jeszcze - tak by granica była zabezpieczona. No i zaczęły się problemy, gdyż co chwilę - niemal co kilka dni wybuchały powstania i moja (łącznie) 100k armia (armia w czasie pokoju; gdy szykowałem się do wojny jej liczebność podwajałem) zamiast mieć zdolność dalszego podbijania Europy, musiała ganiać z prowincji do prowincji za rebeliantami. ;d Jak uciszyłem powstańców w Mediolanie, to na ich miejsce pojawiali się następni w Czechach, Polsce, Szwajcarii, bądź w byłych landach HRE - normalnie patologia i nie wiedziałem co za bardzo z tym zrobić. Oczywiście grałem na Heir to the Throne (ver. 4.1b) - w czystej EU III takich wielkich problemów z tym nie było.
PS. Jak Wesch'u byłbyś chętny na grę w samą podstawkę mp to po 17 czerwca daj mi znać, może jeszcze ktoś by się przyłączył i te kilka godzin moglibyśmy się pobawić. :p