- Ruszyć do Hetmanów. Wpierw się mocno uzbroić, nie chce na waszmościach żerować, bom Szlachcic, acz homo novus. Jednakże, jak wjedziemy na kulawej szkapie samotrzeć do jakiegokolwiek obozu, to padną śmiechem. Jakby to był obóz Chmiela, to by sam nasz widok, powalił rebelię nie tyle na kolana co na plecy, a łatwiej turlających się ścinać. Nie wiem jeno, czy taki byłby waszmościów zamysł, aby rebelię ośmieszeniem własnym pokonać... Jeśli jednak poszlibyśmy do Hetmanów to Ci, musieli się już oni do Chmiela przybliżyć, gdzie ich szukać tylko, po Korsuniu czy Czerkasach? A może li pod Kudak poszli w sam środek burzy...Ale! Pobiją Chmielnickiego, to i czerń się uspokoi. Jeno pójdzie po Ukrainie wieść, że Chmiel pobity, to Ci co dziś spode łba patrzą, jutro będą chlebem i solą waszmościów witać, żeście ich przed plagą obronili. Jeśli jednak Chmielnicki, minąłby Hetmanów i poszedł na Ukrainę, to tu już nie chorągiew ale i wojsko prywatne nie pomoże. Kozak gardzi takim pastuchem, bardziej niż Jeremi Wiśniowiecki, Ossolińskim. Ale pastuch kocha się w kozaku, to i wstanie, mordować i gwałcić będzie. Żydy pójdą w ogień, panny zgwałcą, a dziatki wymordują. Tu już chorągiew tyle pomoże co umarłemu kadzidło. Można też li ruszyć do Jaremy, ale to waszmościom zapowiem, że beze mnie. Nie każdy Rusin go kocha, a i mnie się widzi, że nasz wojewoda ruski, zbyt ostrą ręką władał to i bunt przybliżył. Jakkolwiek wodza takiego nie znajdziesz na Ukrainie drugiego - może tylko sam Chmielnicki, dodał w myślach Bohdan - Ot. To wszelkie nasze opcje, bo okopać się to jak grób sobie kopać, jeśli tylko bunt tu dotrze. Zamek to za przeproszeniem...nie jest Kamieniec Podolski, ni Kudak.