Przygotowałeś wszystko pod wywołanie pożaru i w konsekwencji wybuchu i wziąłeś się za podpalanie dróżki. Wtedy, dostrzegł Cię jeden z wartowników, który zaczął krzyczeć coś po swojemu. Było już za późno - ogień błyskawicznie poszedł po ścieżce, Ty rzuciłeś się w kierunku drzwi. Biegłeś ile sił w nogach, a za sobą usłyszałeś potężną eksplozję. W porę udało Ci się otworzyć drzwi, dzięki czemu siła uderzenia nie wgniotła Cię w nie, lecz wyrzuciła daleko do przodu. Przeleciałeś kilka metrów i zobaczyłeś, jak ku niebu wspina się olbrzymi filar ognia, a koszary dosłownie zostają rozsadzone w drobny mak... Natychmiast w mieście podniesiono alarm, a patrole i wartownicy zaczęli zbierać się.