Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: [Novus Mundus: MM] Fabuła  (Przeczytany 4174 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #435 dnia: Marca 02, 2017, 23:11:32 »
    - No... no dobra, niech będzie. Mam nadzieję, że to wypali. Spróbuję niech prochu w piecach wypalić, ażeby był i wybuch i pożar. Gotowy?

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #436 dnia: Marca 02, 2017, 23:12:25 »
    - Jak nigdy. - Marco ustawił się przy drzwiach do placu ćwiczebnego i zatkał uszy, żeby wybuch go nie ogłuszył przypadkiem.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #437 dnia: Marca 02, 2017, 23:15:17 »
    Ustawiłeś się przy drzwiach. Czas powoli leciał, leciał...
    I BUUUUM!
    Nastąpił potężny wybuch, a kucharz, zgodnie z planem zaczął biec w kierunku głównego holu, krzycząc przeraźliwie.
    - Pożar! Pożar, pali się!
    Kantyna powoli wypełniała się dymem, który zaczął rozprzestrzeniać się na pozostałe pomieszczenia...

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #438 dnia: Marca 02, 2017, 23:17:27 »
    Marco zasłonił część twarzy rękawem, aby z jednej strony nie wdychać dymu, a z drugiej, żeby trudniej było go rozpoznać. Wybiegł na plac ćwiczebny krzycząc i wskazując strażnikom na kantynę. Gestykulując na wskazanie ognia. Miał autentyczne przerażenie w oczach. Mam nadzieję, że nie przesadziliśmy... zamartwiał się, ale aktualnie bardziej obawiał się, że strażnicy nie zareagują.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #439 dnia: Marca 02, 2017, 23:24:30 »
    Wybiegłeś z kantyny, a za Tobą wypadły tumany dymu. W pierwszej sekundzie kilkoro samurajów groźnie na Ciebie się zwróciło, jednak gdy dojrzeli dym, zaczęli coś krzyczeć w swoim języku i szybko pobiegli do kantyny. Niemniej, dwóch wartowników przy wejściu do zbrojowni wciąż stało na miejscu.

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #440 dnia: Marca 02, 2017, 23:30:02 »
    Marco zaklął w myślach. Odwrócił się i podbiegł do drzwi od kantyny, udając że zagląda do środka. W tym momencie jednak wyjął pistolet i naciągnął rękaw, aby go przykrywał. W drugiej ręce umieścił sztylet i podobnie naciągnął rękaw, lecz lekko go trzymał, aby się nie zsunął. Wtedy odwrócił się z powrotem na plac manewrowy i podbiegł do strażników przy zbrojowni, gestykulując w stronę kantyny. Miał nadzieję podbiec na tyle szybko i "niegroźnie" (przez to gestykulacja), że tamci zanim podnieśli muszkiety, znajdował się już blisko nich. Wtedy skierował pistolet w serce jednego z nich, szybko odpalił, po czym rzucił się ze sztyletem w stronę drugiego i starał się ciąć w klatkę piersiową. Starał się skrócić dystans jak najmocniej, aby tamten nie mógł skorzystać z przewagi muszkietu. No i oczywiście polegał na elemencie zaskoczenia.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #441 dnia: Marca 02, 2017, 23:32:25 »
    Zacząłeś biec w kierunku wartowników, gdy tylko dojrzeli, że do nich biegniesz, prędko skierowali w Ciebie muszkiety, nic nie mówiąc... możesz biec dalej lub wycofać się.

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #442 dnia: Marca 02, 2017, 23:44:08 »
    Na twarzy Marco pojawił się strach, gwałtownie zahamował i podniósł ręce w geście poddania się. Jednak to wszystko było zaplanowane tak, aby potknął się i upadł na ziemię. Zrobił to, aby skrócić dystans, a jednocześnie nie wzbudzać podejrzeń przemyślanego działania.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #443 dnia: Marca 02, 2017, 23:45:55 »
    Muszkieterowie powiedli za Tobą muszkietami, wciąż groźnie mierząc do Ciebie.
    - Atchi e ike! - zakrzyknął jeden z nich.

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #444 dnia: Marca 02, 2017, 23:49:32 »
    Marco podnosił się. Gdy był już na kuckach zerknął na muszkieterów, zaczął podnosić ręce w geście poddania się. W momencie, kiedy miał ręce na wysokości muszkietów napastników, wymierzył pistoletem w jednego z nich (tego dalszego) i wystrzelił. Zanim drugi zdążył pomyśleć co się stało pociągnął drugą ręką za jego muszkiet przyciągając go (oczywiście puścił muszkiet bokiem, np. pod ramieniem) i jeśli muszkieter się zbliżył to walnął go pistoletem w twarz.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #445 dnia: Marca 02, 2017, 23:52:24 »
    Powoli zacząłeś się podnosić, gdy nagle pistoletem z rękawa strzeliłeś do drugiego wartownika. Ten pierwszy jednak nie musiał myśleć co się stało - byli przygotowani na strzał, dlatego natychmiast pociągnął za spust, a kula uwaliła Cię w lewy bark boleśnie, krew trysnęła w powietrze. Muszkieter odrzucił samopał i wyciągnął z pochwy katanę, szykując się na Ciebie

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #446 dnia: Marca 02, 2017, 23:54:56 »
    Marco złapał się za bark. Miał jeszcze nóż. W pojedynku nie miał szans z kataną. Trzymając jedną rękę na barku podniósł się. Zasymulował ból i wykonał drugą ręką ruch w stronę barku. W rzeczywistości jednak sięgał po sztylet. Spojrzał na swojego przeciwnika i sprawnym ruchem rzucił w niego sztyletem. Celował w głowę. Jeden rzut, jedna szansa. W każdym innym wypadku będzie martwy.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #447 dnia: Marca 03, 2017, 11:49:58 »
    Atakujący wystąpił jedną nogą na przód i zamachnął się potężnie kataną, znad głowy. Ty w tym czasie wydobyłeś z rękawa sztylet i sprawnie miotnąłeś go w kierunku przeciwnika. Ostrze trafiło mu prosto w łeb, przebijając go wręcz na wylot. Przeciwnik osunął się na ziemię, a dopiero po chwili, gdy adrenalina opadła, dojrzałeś, że... masz dość głęboko wbitą katanę w bark. Ostrze sterczało teraz groteskowo z Twojego ciała, a z rany sączyła się krew...

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #448 dnia: Marca 03, 2017, 15:55:47 »
    - Cholera, będzie boleć - mówił, tym razem na prawdę przestraszony. Weź się w garść masz zadanie jeszcze Zacisnął zęby, złapał za katanę i wyjął z barku, przy okazji wykrzywiając się z bólu. Jeśli mu się udało, podszedł, lub doczołgał do najbliższego z martwych samurajów, rozerwał jego kurtkę i najpierw zabandażował ranę postrzałową, a później barkową. Jeśli niewykitował do tego czasu, wziął sztylet od martwego strażnika, przy okazji spoglądając czy żaden z nich nie ma jakiegoś klucza.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #449 dnia: Marca 03, 2017, 17:16:43 »
    Wyszarpałeś ze swojego barku potężną katanę, a krew trysnęła w powietrze. Podszedłeś do powalonego wartownika i zacząłeś rozrywać jego strój, aby obwiązać sobie następnie rany uszczelniając jak tylko się da. Materiał bardzo szybko zamieniał kolor na karmazynowy. Niemniej, udało Ci się zatamować w dużej mierze krwawienie i z potężnym bólem odnalazłeś klucz u jednego z strażników.