Powziąłeś nożyczki i brzytwę i zacząłeś zmiany. Najpierw przyciąłeś znacznie włosy, przyrównałeś i wyrównałeś, zaczesując je kolejno na bok. Brzytwą ostrożnie przyciąłeś swój zarost, pozbywając się go z całej twarzy. Przemyłeś twarz i ubrawszy się w nowe ciuchy byłeś... faktycznie, nie do poznania. Udałeś się następnie do namiotu Emara, który (jak się dowiedziałeś) znajdował się w namiocie szpitalnym. Tam, już poważnie opatrzony leżał i gdy zbliżałeś się do niego, przyglądał się w zdziwieniu. Gdy już doszedłeś do niego i odezwałeś się, zarumienił się nieco i uśmiechnął.
- Marco... łoł... - obejrzał Cię od stóp do głów. - Rzec muszę, że do twarzy Ci w takiej aranżacji. Ja... cóż, jakoś żyję. Staram się powoli chodzić, ale potrzebuję jeszcze trochę odpoczynku. Zaskakująco uprzejmych ludzi to mają... innych, niż w armii. A co u Ciebie? Skąd ta nagła zmiana?