- Oj tak, obyśmy ich nigdy nie spotkali - odrzekł.Marco, spogladajac na okno - Słońce zachodzi, czas wreszcie odpocząć. Mam w zwyczaju wieczorem przejść się na spacer, wiesz? To mnie jakoś relaksuje, tylko ja i zachodzące słońce. Świetnie działa na stres. - uśmiechnął się - Pójdę w takim razie, tylko jeszcze przebiorę ten mundur. Spotkamy się w koszarach nie? - poklepał Emara na pożegnanie i ruszył najpierw przebrać się w normalne ciuchy, a później ruszył w kierunku rynku. Nie żeby szukał uporczywie Fera ale wiedział, że łatwiej mu będzie znaleźć jego na rynku, aniżeli w koszarach.