Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: [Novus Mundus: MM] Fabuła  (Przeczytany 4254 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #330 dnia: Lutego 27, 2017, 21:25:09 »
    - Strój... cóż, na pewno będę posiadał ubranie mieszczańskie, dorzucilibyśmy do tego ewentualnie jeszcze monokl, swoją drogą popularny wśród dupokracji kyraliańskiej i powinno być stonowanie i odpowiednio. Co do broni... czego dokładnie szukasz, przyjacielu? Mam noże, scyzoryki, mam maczety, mam kastety... jakieś preferencje?

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #331 dnia: Lutego 27, 2017, 21:29:59 »
    - Hmm, strój może być. Co do broni, noże chyba będą najlepsze. - odparł Marco - Pewnie, nie ma Pan żadnego osiągnięcia techniki w postaci mniejszego pistoletu? - zapytał z lekkim uśmiechem.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #332 dnia: Lutego 27, 2017, 21:34:15 »
    Mężczyzna uśmiechnął się i poklepał Cię po ramieniu.
    - Tylko nie Pan. U nas nie ma Panów, jesteśmy bracia! - następnie skierował się do dużej szafy i zaczął coś w niej grzebać. Po chwili wyciągnął niewielki pistolet podręczny, który łatwo byłoby ukryć. - Nieco przestarzały, ale jest. Nie biorę jednak odpowiedzialności - był składany, więc zamek może nie domykać, proch nie dopalać i w ogóle może się rozlecieć... ale lepsze to niż nic! - rzekł entuzjastycznie i do pakietu dołączył jeszcze strój z monoklem z szafy i niewielki nożyk myśliwski. Podał cały pakiet do Twoich rąk.
    - W czymś jeszcze mogę pomóc?

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #333 dnia: Lutego 27, 2017, 21:40:22 »
    - Chyba to wszystko, dziękuję - Marco się uśmiechnął i lekko ukłonił. Wziął rzeczy i wymaszerował z namiotu. Po drodze zahaczył o namiot, w którym pierwszego dnia w Lidze zostawił swoje stare rzeczy. Teraz też tam schował mundur kompani i muszkiet. Przebrał się w nowe rzeczy i podszedł do lustra. Trzeba trochę tu zmienić... Wziął nożyk i zaczął się golić. Skrócił sobie także włosy, przez co były teraz krótsze i zaczesane na bok. Zarostu też się pozbył. Wiedział przecież, że ktoś mógł go rozpoznać, jeśli pozostałby przy poprzednim wyglądzie. Następnie udał się do namiotu, gdzie był Emar - I jak się czujesz? - zagadał, gdy wszedł do namiotu.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #334 dnia: Lutego 27, 2017, 22:26:54 »
    Powziąłeś nożyczki i brzytwę i zacząłeś zmiany. Najpierw przyciąłeś znacznie włosy, przyrównałeś i wyrównałeś, zaczesując je kolejno na bok. Brzytwą ostrożnie przyciąłeś swój zarost, pozbywając się go z całej twarzy. Przemyłeś twarz i ubrawszy się w nowe ciuchy byłeś... faktycznie, nie do poznania. Udałeś się następnie do namiotu Emara, który (jak się dowiedziałeś) znajdował się w namiocie szpitalnym. Tam, już poważnie opatrzony leżał i gdy zbliżałeś się do niego, przyglądał się w zdziwieniu. Gdy już doszedłeś do niego i odezwałeś się, zarumienił się nieco i uśmiechnął.
    - Marco... łoł... - obejrzał Cię od stóp do głów. - Rzec muszę, że do twarzy Ci w takiej aranżacji. Ja... cóż, jakoś żyję. Staram się powoli chodzić, ale potrzebuję jeszcze trochę odpoczynku. Zaskakująco uprzejmych ludzi to mają... innych, niż w armii. A co u Ciebie? Skąd ta nagła zmiana?

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #335 dnia: Lutego 27, 2017, 22:31:21 »
    - Cieszę się, że już Ci lepiej. No i, że czujesz się tu dobrze. Traktuj tutaj wszystkich jak braci, którymi od teraz faktycznie dla Ciebie są - uśmiechnął się serdecznie - Ja muszę wracać do miasta. Trzeba się dowiedzieć co planują przybysze, dlatego też ta zmiana. - Marco przerwał na chwilę i posmutniał wyraźnie - Nie możesz ze mną iść w takim stanie póki co. Musisz wyzdrowieć przede wszystkim. Jak wyzdrowiejesz, a moja misja będzie jeszcze trwać, to dołączysz do jednej z bojówek. A jak już będziesz w pełni sprawny to być może dołączysz do mnie - Marco pogładził Emara po ramieniu - Wiem, że to trudne, ale wiem, że dla mnie to zrobisz. Wierzę w Ciebie - uśmiechnął się serdecznie.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #336 dnia: Lutego 27, 2017, 22:37:37 »
    Gdy dotknąłeś jego ramienia, zadrżał i uśmiechnął się szczerze.
    - Tak, oczywiście! Przecież Ci przysiągłem! - uśmiechnął się szczerze. - Bojówki mówisz? Cóż... w sumie, co za różnica, czy strzela się do takich, czy do takich łbów. Ważne, że można strzelać! - zawadiackim głosem omalże wykrzyknął, podnosząc się nieznacznie z łóżka, lecz po chwili opadł z sykiem bólu. - Ale na razie muszę wydobrzeć. Kiedy tylko będę w stanie, dołączę do Ciebie Marco i postaram się być jak najmniej przeszkodą, a jak najbardziej pomocą!

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #337 dnia: Lutego 27, 2017, 22:39:44 »
    Marco się zaśmiał - Cieszy mnie Twój entuzjazm - poklepał Emara po ramieniu, pożegnał się z nim i wyszedł. Skierował się prosto do Nowego Vordon...

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #338 dnia: Lutego 27, 2017, 22:43:55 »
    Chłopak odpowiedział Ci uśmiechem, zaś Ty opuściłeś jego namiot. Następnie, zapamiętaną drogę, przez kręte drogi i leśne gęstwiny poszedłeś w drogę powrotną do Nowego Vordon. Wyszedłeś w końcu z głębokiego lasu, a miasto ukazało się Twoim oczom. Wszystkie bramy były już otwarte, dlatego entuzjastycznie ruszyłeś w ich stronę. Wtedy dostrzegłeś, że przy wschodniej bramie, przy której się właśnie znajdowałeś, stacjonowało kilkunastu żołnierzy nieznanego autoramentu - najeźdźcy...

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #339 dnia: Lutego 27, 2017, 22:46:21 »
    - Hmm, chyba niezbyt optymistycznie zareagują nad jegomościa wyłaniającego się z buszu... - powiedział do siebie Marco, po chwili obserwacji. Południowa brama jest w strzępach, może tam będzie większe pole manewru... Jak pomyślał, tak zrobił i ruszył w stronę południowej bramy.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #340 dnia: Lutego 27, 2017, 22:49:11 »
    Swoje kroki zmierzyłeś, wzdłuż lasu, do południowej bramy. Wyszedłeś na trakcie prowadzącym do portu, nieco dalej od bramy. Ona również była otwarta i strzeżona przez kilku żołnierzy, jednak dwa wyłomy, mniej więcej w równej odległości po przeciwnej stronie bramy wydawały się niestrzeżone.
    Lewa strona była trochę mniej zniszczona, a na końcu odcinku muru stały jeszcze w miarę stabilne baszty, wszak nie mogłeś dojrzeć, czy ktoś na nich był.
    Po prawej stronie, wyłom znajduje się niedaleko bastionu (wysuniętego ramienia gwiazdy), wszak też nie widziałeś, czy ktoś się nań znajdował.

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #341 dnia: Lutego 27, 2017, 22:53:53 »
    Baszta albo bastion, hm... Biorąc pod uwagę pole widzenia, to baszta miała chyba mniejsze mimo wszystko Pomyślał i już był w drodze na lewą stronę od bramy. Poruszał się ostrożnie, cały czas spoglądając na basztę. Od osłony do osłony, aż znalazł się przy murze. Stamtąd, aż do wyłomu, przez który zajrzał ostrożnie.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #342 dnia: Lutego 27, 2017, 23:15:10 »
    Zacząłeś czmychać powoli, wszak sukcesywnie w stronę wyłomu po lewej stronie. W końcu dotarłeś doń i dopiero wtedy zobaczyłeś, że z bastionu wyglądają żołnierze, których jednak skrzętnie uniknąłeś obierając inną drogę. Udało Ci się niepostrzeżenie wślizgnąć do wnętrza miasta, bocznymi uliczkami przemknąć i już znajdowałeś się pośród budynków. Zauważyłeś wtedy, że żołnierze spędzają całą ludność Nowego Vordon na główny plac targowy, siłą wyciągając ich z domów...

    Offline Movart

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1085
    • Piwa: 148
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #343 dnia: Lutego 27, 2017, 23:17:36 »
    Czyżby szykowała się przemowa? Szkoda byłoby ją przegapić. Marco ruszył powoli, acz sukcesywnie bocznymi uliczkami w kierunku placu targowego. Przy skrzyżowaniach wyglądał zza rogów, pilnował, aby go nie zauważono. Gdyby udało mu się dotrzeć do placu, schowałby się w jednej z uliczek, bądź za jakąś dobrą osłoną i poczekał na nadciągające wydarzenia.

    Offline Ąrie

    • Moderator
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1803
    • Piwa: 37
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Fabuła
    « Odpowiedź #344 dnia: Lutego 27, 2017, 23:28:17 »
    Bocznymi uliczkami, chowając się przed wzrokiem patroli wyciągających ludzi z mieszkań udało Ci się dotrzeć do placu rynkowego, na którym zgromadzono już większość ludności z miasta właściwego. Na podwyższeniu, w asyście pięciu uzbrojonych w podłużne kije zakończone długim ostrzem gwardzistów, znalazł się mężczyzna, który z założonymi z tyłu rękoma obserwował tłum. Kiedy ludzie już skupili uwagę na nim przemówił... po kyraliańsku! Miał dziwny, bardzo dziwny akcent, mówił łamanym językiem, wszak po kyraliańsku.
    - Mieszkańcy tej żałosnej wsi. - ryknął. - Jesteście ofiarami. Ofiarami głupoty swych wodzów. Dokładnie pół roku temu, ekspedycja z waszą banderą przypłynęła na nasze wyspy i nas zaatakowała. Została odparta, unicestwiona, niedobitki wzięto do niewoli. Ja, Daimyō Kenshirō Uchiha, przybywam w imieniu Boskiego Cesarza, aby ukarać Was za ten czyn. Od dzisiaj, my kontrolujemy miasto i ustalamy reguły. A są one proste - wypełniać wszystkie polecenia. Kto nie będzie wypełniał poleceń, będzie martwy. Będziecie pracować i płacić podatki dotąd, aż nie uznamy, że zadośćuczyni to jego Cesarskiej Wysokości strat. A niesubordynacja będzie karana śmiercią.