Komandor zerwał resztkę opatrunku, a następnie wylał kilka kropli niebieskiej cieczy z ampułki na ranę. Ta zaczęła syczeć i pienić się, powodując ogromny ból, a wycieńczone ciało ledwie go przyjęło - aż w głowie Ci się zakręciło.
- Pani Inkwizytor. - prychnął. - Gdyby moje ideały sprzeczne były z tymi, które piastuje Inkwizycja, zapewne nigdy by się o tym Pani nie dowiedziała. Wątpi Pani w moje kompetencje? Poza tym... gdyby nawet Pani taką tajemnicę odkryła, byłaby Pani martwa nim to całe piekło się rozpętało. Co do naszej tożsamości... wydaje mi się, że najeźdźcy nie są świadomi naszej roli i obecności. A co do Księgi - została skradziona. Nie wiem dokąd, nie wiem przez kogo... ale przez kogoś, kto mógł szybko wkraść się do do Komandorii i ukraść ją, pod moją, naszą nieobecność.