Bez wahania wzięłaś się za szycie nowego stroju, mając w głowie wizję tegoż i mnóstwo materiałów. Cięłaś, szyłaś, wyszywałaś, podszywałaś, przecinałaś, odmierzałaś, kilka razy rozrywałaś i rzucałaś w kąt. Nie wiadomo ile to trwało, gdyż nie było mijającego słońca w ciemnych podziemiach, jednak w końcu, strzepując ze stołu pozostałości materiału i skóry powzięłaś swój nowy strój, gotowy do użytkowania. W tym samym czasie, drzwi otworzyły się i stanął w nich Komandor. Zatrzymał się i dokładnie obejrzał Ciebie i strój.
- Widzę, że nawet w obliczu tragedii i życia w podziemiach kobieta nie jest w stanie odmówić sobie nowych ubrań. - rzekł z uśmieszkiem na twarzy.