Babcinka uśmiechnęła się, a dopiero wtedy dostrzegłaś, że mimo to na jej twarzy maluje się zmęczenie, strach i niepewność.
- Utwardzoną skórę mam, wielowiązane nici i igły też. Skóra, cóż, jeszcze jej trochę mam, materiał też, ale ten będzie dużo kosztował... - spojrzała w okno, w którym w oddali widać było zachodnią bramę. - Z dostawami coraz ciężej, zapasy się kończą. Wszystko przez tych... bandytów.