- Obawiam się, że to nie są główne siły inwazyjne Panie Dyrektorze, a straż przednia. Ich zadaniem jest najprawdopodobniej osłabienie naszej obrony przed głównym atakiem ich sił.
Proponuję takie rozwiązanie, Panie Dyrektorze. Załogi tych okrętów niedługo z pewnością spróbują wysłać szpiegów lub zwiadowców, by się wywiedzieli o naszych siłach. Jeśli oczywiście nasze obawy są zasadne i to rzeczywiście jest inwazja, a nie jakiś cyrk. Proponuję zorganizować grupę zwiadowczą, która z ukrycia będzie obserwować ich poczynania i dowie się, jakie są ich intencje. Te poznamy po tym, jak potraktują ludność portu. Jeśli, czego się spodziewam, ludność zostanie wybita/zniewolona a port obsadzą ich wojacy to znaczy, że należy stawić im opór i wykrwawić.
Jeśli zaś okaże się coś niewyobrażalnego na ten moment, jak np. poselstwo tych ludzi do nas, proponowałbym spróbować ich przyjąć pod eskortą naszych żołnierzy, by się wywiedzieć, czego chcą od nas.
W każdym jednak razie piechota kolonialna niech patroluje szlaki, pilnuje dostaw żywności i broni miasta, a jegrzy winni zająć się zwiadem i obserwacją poczynań nowoprzybyłych.
Należałoby też - dodał Jean z powagą -spróbować dogadać się z rebeliantami elyńskimi w sprawie zawieszenia broni i ewentualnej wspólnej obrony. Jesteśmy dobrymi strzelcami, a 30 jegrów to za mało, by urządzać zasadzki na najeźdzców w lesie.
Pozwolę sobie ponadto spytać z ciekawości - Jean zwrócił się do nieznanego mu oficera. jak się Pan zwie i jak powinienem się do Pana zwracać?