Gabriel przeczuwał co się święci i z piskiem opon zatrzymał się przed Tobą. Otworzył Ci drzwi, wpadliście do samochodu i ruszyliście z jeszcze większym piskiem opon.
- Ocipiałeś?! - grzmiał Gabriel na Ciebie - Lizać jego rany na środku ulicy?! Trzeba było tamować krwawienie, a dopiero leczyć jak będziesz odgrodzony od świata! - po czym przestał na Ciebie się drzeć, skoncentrował się na jeździe. Wiedziałeś, że był wściekły - widziałeś to po nim. Chłopak był nieprzytomny, ale trzymałeś go jakby był twoim największym skarbem... jakby tylko on trzymał Cię przy życiu...
Po jakimś czasie i karkołomnej jeździe wróciliście do domu. Zaparkował w garażu, po czym Ci warknął - Zaprowadź tego gnojka do piwnicy i tam czekaj na mnie - po czym ruszył na górę.
Co robisz?