- Sporo, jest nas sporo na tym świecie - odpowiedział Gabriel, poprawiając się na fotelu - Z czasem nauczysz się odróżniać nas, kainitów. Kainitów, bo pochodzimy od Kaina, pierwszego wampira. Na co uważać? Nieufaj nikomu. Ty i ja należymy do klanu Ravnos, a powiedzmy że nie jesteśmy najbardziej...uczciwym klanem. Zresztą, nie ma takiego tak naprawdę. Nasze społeczeństwo jest podzielone na trzy obozy. Camarilla, Sabat i neutralni. My należymy do tych trzecich, co pozwala nam "obracać się" pośród dwóch pozostałych i nikt nie może się przypieprzyć. Teoretycznie, bo praktycznie istniejemy w mieście, którym rządzi przedstawiciel Camarilli. Za starych czasów normalnie byśmy go zlali, ale ze względu że "naszych" jest duża mniejszość w mieście, musimy się wstawić na audiencji u Księcia i formalnie Cię przedstawić. Zasady.... odnośnie zasad, z racji tego że to miasto Camarilli, respektujemy ich zasady, co nie znaczy że latają mi koło wacka. Wszystkiego się dowiesz i nauczysz w swoim czasie - masz na to wieczność.