- owszem - po czym zebrała wszystkie rzeczy ze sobą i podeszła do drzwi,
- jak mniemam, zwykłe otwórz...nie wystarcz, no ok - westchnęła,
- siebie, rodziców, matkę, życie, śmiertelność, człowieczeństwo, nadzieję, wiarę, pamięc, czas.....czas też tu tracę - wyliczała ponownie po kolei.