Kate często słuchała jakiejś muzyki więc zawsze reaguje na zmiany. Otworzyła oczy i wyglądała przez szybę, udało jej się nawet rozpoznać kilka miejsc, do których zaglądała sama lub jeszcze z rodzicami,
- uważaj bo spadnie - krzyknęła z troską matka widząc jak dziecko podskakuje na barkach swego ojca podczas "przejażdżki",
- jak spadnie to wstanie, nic się nie bój - odpowiedział z uśmiechem ojciec
- a jak złamię nogę tato ? - zapytała zamyślona dziewczynka, która już nie wierzgała na swym ojcu tylko przybrała poważną minę,
- kości zawsze się zrastają mój promyczku ale pewne rzeczy nigdy nie będą wstanie - ojciec zatrzymał się i również przybrał poważniejszy ton,
- to znaczy, że cały czas będzie leciała mi krew ? - zapytała przerażona dziewczynka, w tym samym momencie ojciec ściągnął ją z "barana",
- oczywiście, że nie skarbie, to coś co może zawsze boleć ale te takie małe ranki na serduszku czynią z nas tymi kim jesteśmy - usłyszała ciepły głos matki tuż za sobą,
- doświadczenie życiowe - szepnęła dziewczynka wpatrując się w huśtawkę - rodzice zaś zamilkli obserwując to siebie to swą pociechę zastygniętą jak posąg. Radio zamilkło a plac zabaw jaki mijali ponownie z radosnego i słonecznego dnia jaki zapamiętała wtedy, przybrał ponury deszczowy wieczór, pozbawiony dzieci i odrapany z biegiem czasu - straszył teraz pustką.
Kate chciała jeszcze raz zamknąć oczy by przywołać jakieś rozmazane wspomnienie ale w tym momencie samochód skręcił energiczniej pokonując esowaty zakręt docierając pod wskazany adres - była nim kamienica, w której mieszkała.
Dzielnica spokojna, głownie starzy ludzie, czynsz niski więc ostatnie pietro zawsze wydawało się jej małym azylem pośród tego wszystkiego co ją otaczało,
- to tu, mieszkam na ostatnim....nie są to luksusy do jakich pewnie przywykłeś ale jest tam cicho i spokojnie - po czym nabrała powietrza w płuca i je wypuściła jakby szła na jakąś rozmowę o pracę.