Ta, sami młodzi faceci.
Tak. Wszystkie oficjalne statystyki wskazują, że mężczyźni młodzi i w sile wieku to jakieś 75 i więcej (nawet do 85, w zależności od źródła, okresu...) procent przybywających. Nawet na załączonym screenie wyraźnie widać te dysproporcje między mężczyznami, kobietami a dziećmi. No chyba, że zaczniemy manipulować jak Waldzios i np. wybierzemy sobie jakąś wąską grupkę (18-34) by odnieść ją do ogółu, wtedy procenty oczywiście się zmieniają. Nadal jednak będzie to oszukiwanie samego siebie, a prawda pozostanie prawdą.
Dodatkowo, jak to ustaliliśmy wcześniej, jakkolwiek przewaga mężczyzn wynika z tego że to mężczyźni przygotowują ziemie.
Jak już ustaliliśmy, to Twoje "przygotowanie ziemi" pięknie pokazuje, że mamy do czynienia z migrantami ekonomicznymi, a nie uchodźcami. Uchodźcy nie mają czasu na takie pierdoły. A nawet jeśli jest to "przygotowanie ziemi", to przede wszystkim powinniśmy się bronić przed takimi właśnie "uchodźcami", którzy zostawiają żonę i dzieci na terenie objętym lub zagrożonym wojną, a sami wędrują po bezpiecznych krajach szukając gdzie płacą (a raczej dają) więcej, bo to bezwartościowe pizdy i żaden kraj europejski nie powinien udzielić im azylu.
I podkreślam muzułmanie nie są żadnym zagrożeniem kompletnie żadnym, dopóki nie da się im ani złotówki ani dodatkowych praw i przywilejów.
Ktoś tu chyba przespał ostatnie kilkanaście lat.
Wystarczy spojrzeć na Stany, niektóre kraje bliskiego wschodu, azjatyckie itd. Jest tam znacznie więcej muzułmanów niż 20 tysięcy i nie ma z nimi żadnego problemu.
Stany są "troszkę" większe od Polski, mają "troszkę" więcej ludności, są "nieco" bogatsze i mają świetne służby, które w olbrzymim stopniu inwigilują obywateli. Jeszcze niedawno muzułmanie stanowili tam zaledwie jakieś 0.6% ludności, a i tak Amerykanie mieli z nimi niemałe problemy, przez co teraz na słowo "islam" zapala im się czerwona lampka.
Nawet gdy jest ich więcej w niektórych krajach niż np. chrześcijań to żyją w pokoju.
W jednych krajach - może. W innych ucinają chrześcijanom głowy i zatykają je na płotach, a chrześcijanki publicznie gwałcą i biorą do niewoli. Co kraj, to obyczaj. :)
To są normalni ludzie tacy jak my. W niczym nie są lepsi od nas ani my gorsi od nich.
Niby jesteś prawicowcem, a pierdzielisz głupoty jak najgorszy lewak. Nie, to nie są ludzie tacy jak my. To ludzie z zupełnie innego kręgu kulturowego, wyznający wrogą chrześcijaństwu religię, mający inne normy, uznający inne wartości... Ba, tak na dobrą sprawę nie mamy pojęcia kogo przyjmujemy i skąd tak naprawdę przybywają - nie wiemy o tych ludziach nic i nie mamy jak tego sprawdzić.
Co nie zmienia faktu, że to skrajny rasizm
Odnoszę wrażenie, że od jakichś kilkunastu lat najgorszymi obelgami są "rasista", "ksenofob", "homofob"... Masz inne poglądy, nie jesteś zwolennikiem totalnego wymieszania rasowego czy kulturowego, bo wiesz, że prędzej czy później prowadzi to do poważnych napięć społecznych - to zaraz zleci się ta cała "tolerancyjna" banda i ukamienują cię obelgami. Co za chore czasy.
IvE ma rację, jeśli przyjmiesz kogoś i powiesz, że ma żyć na naszych zasadach i uczciwie pracować, to może on, nie będzie czuł się Polakiem, ale jednak dzieci wychowa na Polaków, aby im było łatwiej. Polacy jak jadą do Anglii, często tak robią.
Oczywiście, na tej zasadzie powstały, pierwszy przyklad z brzegu - takie Stany Zjednoczone.
Nie, nie wierzę... Powiedzcie, że sobie w tej chwili żartujecie porównując Polaków migrujących do Anglii, czy powstawanie Stanów do obecnej sytuacji w Europie. W tym porównaniu jest tyle niedorzeczności, że aż nie chce mi się ich wymieniać.
po kilku pokoleniach potomkowie polaków, niemców, afrykanów, azjatów czy whateva żyją w pokoju wyznając różne religie.
Pomijając już to, że Stany powstały jako mieszanka kulturowa, a tu mówimy o wprowadzaniu wielu przedstawicieli całkowicie odmiennej kultury do bardzo homogenicznego społeczeństwa, to sprawdź sobie może jak wygląda sprawa religii w Stanach, zanim następnym razem wyskoczysz z czymś takim. Nadal bowiem drastyczna większość ludzi w USA to chrześcijanie (głównie protestanci), a wyznawcy islamu wciąż nie stanowią tam nawet 1.0% ogółu.
Z tym życiem w pokoju to też trochę jedziesz po bandzie. Pomijając to, jak działa to tam na co dzień (a działa różnie), to wystarczy spojrzeć na wydarzenia z ostatnich lat by przekonać się jak wątły to pokój i jak niewiele potrzeba do wybuchnięcia groźnych, masowych zamieszek na tle rasowym. Wystarczy iskierka, a znika nagle cała ta nowoczesna tolerancja oraz miłość do bliźniego i całe miasta zaczynają płonąć w ogniu nienawiści. Na nasze nieszczęście, coraz częściej jest to nienawiść do białych.
Mieszanie ze sobą różnych ras, kultur itp. zawsze będzie powodowało napięcia społeczne i prędzej czy później doprowadzi do powstania konfliktów. Chyba, że wymiesza się ludzi tak bardzo, że nie będą już mieli wspólnych więzi kulturowych, religijnych itp. co mam wrażenie próbuje się ostatnio robić w Europie.