1. To dość normalne, że najpierw jedzie facet aby rozejrzeć się i jakoś przygotować grunt albo, że tylko facet, bo ten podejmie pracę w chociażby budowlance i się utrzyma. Kobieta, która nie zna języka dość dobrze, ani nie ma fachu, a nawet jak ma, to np. jest nauczycielką, a jak ma uczyć nie znając języka, pracy tak łatwo nie znajdzie. No, chyba, że wiadomo gdzie.
2. Nie zmienia to faktu, że ocena moralna, całej masy facetów którzy wieją z kraju ogarniętego wojną, musi być naganna. Większość z nich, gdzieś ma jakąś wojnę kulturalną, kolonizacje Europy czy coś takiego, chce po prostu żyć sobie spokojnie, najlepiej, nie pracując za ciężko przy tym. Gdzieś mają też obronę ojczyzny, więc nie róbcie z nich, nafaszerowanych jakąś chęcią walki, ekstremistów, bo Ci ludzie, jakoś gdy przyszło co do czego, po prostu wzięli się i zawinęli z kraju.
3. Problemem jest to, że Polacy nie chcą żywić i utrzymywać uchodźców. Sam, nie mam nic przeciwko miejscowym imigrantom, gdy widzę, że ciężko pracują aby utrzymać siebie, prowadząc bary czy pracując jako lekarze, a taki jest w moim mieście. Jeśli, przyjeżdża do kraju kilka tysięcy ludzi, gotowych pracować za minimalną, to zakładasz fabrykę - tak działało to w USA gdy napływali Irlandczycy czy gdy murzyni wyzwoleni, nie za bardzo wiedzieli co zrobić, gdy wojsko północy spustoszyło niektóre stany, spaliło plantację a im powiedzieli, że są wolni.