Drugim niezaprzeczalnym argumentem jest fizyka, sam sobie odpowiedz gdzie jest większa szansa na przeżycie: dostać w bok buławą? czy z miecza samurajskiego?
Śmiem twierdzić, uderzenie obuchem w wielu przypadkach było bardziej śmiertelne niż niż np. cięcie mieczem). Broń obuchowa powodowała poważne obrażenia wewnętrzne i w dodatku była niezrównana na wrogów noszących zbroje płytowe czy też ich elementy. Fizyka tutaj nic nie zmienia bo mało było ludzi którzy byli na tyle silni żeby przeciąć człowieka wpół czy choćby uciąć głowę (oczywiście z hełmem), a w dodatku jak wiadomo pierwsze miecze były tak tępe że zamiast ciąć łamały gnaty i ludzie po takich ciosach umierali długo i w męczarniach(ale to tylko ciekawostka).
No to przejdźmy do obalania kontrargumentów i do obrony swoich :>
Dobra przejdźmy do konkretów, dużo zależy czy mówimy o głowie czy o korpusie, dla jasności w rozważaniach przyjmijmy jako domyślny cel ataku korpus ponieważ w głowę wiadomo byle czym wystarczy przygrzmocić i pacjent leży.
Dużo zależy też od pancerza do rozważań weźmy płytówkie i powiedzmy jakąś lekką skórzaną.
Właśnie na zbroje płytowe obuchy były beznadziejne, nie wiem skąd taką logikę wziąłeś bo na zdrowy rozum wiadomo że energia gładko zakończonej broni rozproszy się na pancerzu (rycerze pod zbrojami nie byli nadzy:P , "ubrania" na które wkładali zbroje tłumiły drgania.
Nie wiem po co przecinać człowieka w pół, wystarczy przebicie pancerza(dźgnięcie) lub ogólnie głębsze skaleczenie i człowiek traci sporo z biegłości walki, wykrwawi się, umrze na zakażenie.
No przyjmijmy że to XIII wiek miecze już nie były takie prymitywne w końcu technologia ich produkcji trwała już dobre "pare" latek.
Obuch na lekkie zbroje był jako tako skuteczny ale czy ciecie mieczem było mniej skuteczne?
Pomijam już topory których sposób "zbierania" energii w czasie zadawania ciosu jest podobny do obucha, czyli stosunkowo lekki trzonek do ciężkiego toporzyska(głowicy).
Argumenty mnie nie przekonały i nadal upieram się przy swoim że obuch to tylko taki zacofany dodatek do ogłuszania w grze.
Czytanki:materiał pochodzące z forum o tematyce dawnych europejskich sztuk walki.
Nie mówię tutaj oczywiście o każdej broni obuchowej, gdyż byłoby to czystym szaleństwem (wiadomo do czego służyły młotki rycerskie, czekany, nadziaki) lecz w tym konkretnym przypadku o buzdyganie i buławie żeby dowieść, że cios obuchowy w płytówkę o wiele lżejszym messerem nie mógł być skuteczny, kiedy w ciosach obuchowych liczyła się masa broni. Dlaczego?
Buława i buzdygan to broń wywodząca się ze Wschodu, i dostosowana do realiów wojskowości wschodniej. Uzbrojenie ochronne Tatarów, Turków itd. to przede wszystkim zbroje miękkie - przeszywane kaftany, kolczugi, brygantyny, karaceny, które stanowiły słabą ochronę przeciwko ciosom obuchowym. Była to broń powszechna, szeroko stosowana, więc musiała być skuteczna. Używali jej Węgrzy, Serbowie, Racowie do walki z Turkami. Przeciwstawiły się im dopiero zachodnie zbroje płytowe. W Europie zachodniej również stosowano buławy i buzdygany jednak z takim samym przeznaczeniem jak na wschodzie. Rozwój zbroi płytowej wymusił powstanie nowych rodzajów broni obuchowej zdolnej do przebicia płyt - i tutaj pojawiły się młotki rycerskie, nadziaki, czekany.
Nadziak nie zadaje już obrażeń obuchowych tylko kute.
Nie wynika ale fakt faktem, że pod koniec średniowiecza to miecznicy przegrali wyścig z płatnerzami o to kto stworzy skuteczniejszą broń/zbroję. Historycy wojskowości uważają, że buława i buzdygan stały się symbolami dowódcy ze względu na ich nieskuteczność przeciwko zbrojom płytowym.
Co do Schlagende Ortt to trzeba uwzględnić, że chwyt za trzonek buławy/buzdyganu był znacznie pewniejszy mocniejszy, a zatem cios silniejszy niż przy chwycie messera za głownię, ponadto siła uderzenia na pewno rozchodziła się inaczej przy uderzeniu również ze względu na konstrukcję obucha - większa powierzchnia nacisku na zbroję, niż przy uderzeniu głowicą i okładziną messera, a skoro te pierwsze były nieskuteczne to messer pewnie też. Jak pisałem trzeba obuch-testingu, żeby to rozstrzygnąć.
Jeśli chodzi o fizykę, to przy tego rodzaju ruchu (w przybliżeniu obrotowy) należy zamiast o masie mówić o momencie bezwładności, czyli masa przemnożona przez promień skrętu i o prędkości kątowej, zamiast o prędkości liniowej. Dlatego buzdygan ma większą energię kinetyczną przy zderzeniu, niż miecz o porównywalnej długości trzymany za rękojeść. Co do uderzeń głowicą, to faktycznie energia uderzenia długiego miecza będzie większa, niż krótszego buzdyganu, dokładnie z wyżej wymienionych powodów. Jedynym problemem jest tutaj klinga, która nie będzie nigdy tak dobrym uchwytem jak drzewce.
Tu mały komentarz: broń sieczna typu topór posiada właśnie ten "wygodny" chwyt.