Bronie obuchowe według mnie są w native całkiem dobrze zrównoważone i nie wiem czemu się ich czepiacie?!
Broń obuchowa jest nieco wolniejsza od miecza i zadaje mniej obrażeń - zgoda. Ale w zamian mamy z niej co niemiara kasiory, w postaci jeńców, których potem spieniężamy.
Problem bardziej widzę właśnie w tym ogłuszaniu. Bo kto słyszał by 100% "poczęstowanych" buzdyganem w łeb było jedynie ogłuszonych?! Uważam, że przy buzdyganach procent martwych powinien być coś ok. 15-20%, zaś już przy wekierach, które mają kolce, procent ten powinien być co najmniej 50-60% zabitych. Jak się dostanie tępą bronią w makówkę to może i straci się przytomność, ale jak zarobi się w głowę kolcem, wbitym w pałę, to gwarantuję, że po takim kolcu dziura nie pozwoli za długo pożyć delikwentowi.
A czemu jak odejdziemy na kawałeczek od zamku to już oni mają jedzenie? Z nieba im się bierze? Dobrą rzeczą byłoby takie cuś że jak się przerwie oblężenie to za każdym razem jak wejdziemy znowu do niego pojawia się tekst typu:"Do przybycia karawany z jedzeniem pozostało x dni."
Pozdrowienia
No faktycznie to bierze się im z tych karawan, ale nie ma najmniejszych szans upilnować by tym karawanom zablokować dostęp do miasta, ponieważ w komendach dla sprzymierzeńców nie ma rozkazu patroluj wokół zamku/miasta wroga. Jest jedynie komenda patrolowania wokół zamków/miast naszego własnego królestwa, co jest sądzę poważnym niedopatrzeniem, ponieważ dzieki temu statystyki ilości żywności miast nie mają najmniejszego sensu (sami nie mamy szans ich zblokować).
Przy okazji, nasunęła mi się tutaj pewna ciekawostka z gry związana z jeńcami.
Gdy toczę walkę wraz ze sprzymierzeńcem i mamy po bitwie circa 200 ogłuszonych, czyli "chętnych" do wzięcia w niewolę, zaś my, ze względu na nasze doświadczenie w "opiekowaniu" się jeńcami możemy ich wziąć jedynie np. 35, to nasz sprzymierzeniec (choćby to była grupa wieśniaków :o), zabierze resztę i wygląda to z goła pociesznie, gdy nasz oddział 100 osobowy ciągnie ze sobą 35 jeńca, zaś grupa wieśniaków, licząca 20 chłopa, posiada ich 165 :o)
Zabawne, prawda?!
Piszę to jedynie jako taką ciekawostkę, nie zaś przyczynek do poprawiania, gdyż podejrzewam, że coś takiego wymagało by sporo zachodu, który tak naprawdę nie miałby żadnego wpływu na grę.
A to jest nierealistyczne? Jeden lord woli się bronić w zamku a drugi osłabić oblężenie o Twoją postać, która jest BARDZO POTRZEBNA przy oblężeniach. ;) A jeśli masz słabszą armię, to chyba władca woli nie dawać swojemu ludowi powodów do obawy, tylko od razu pokazać im, że jest dobrym obrońcą nienarażającym wieśniaków na straty.
Pozdrawiam.
Czytałem to co napisałeś kilka razy i przyznam się, że nie wiem o co C chodzi w tym poście.
Może to wina grypy, a może Twoja wypowiedź jest nieco chaotyczna?!
Pisałem tutaj o sytuacji gdy jesteśmy marszałkiem i mamy prawo wydawać różne komendy podległym nam lordom. Więc tutaj "widzimisię" sprzymierzeńców nie powinno odgrywać zbyt dużej roli. Rozumiem, że jeśli zamek danego lorda został zaatakowany, to ma prawo "zerwać" się spod naszej komendy, choć realistycznie powinien nas o tym powiadomić, nie zaś bezczelnie dezerterować.
Ale ja pisałem o tym, że my w ogóle nie mamy żadnego wpływu na wydanie rozkazu naszym sprzymierzeńcom by oblegali lub kontynuowali oblężenie.
Jedynym ersatzem tego jest wydanie komendy "Podążaj za mną". Ale w momencie, gdy my musimy z jakichkolwiek przyczyn choćby na chwilę przerwać obleganie (dla np. dokupienia jedzenia), to nasi sprzymierzeńcy jak te mośki, podążą za nami, olewając oblężenie, i całe te kilkadziesiąt dni oblegania idzie w p..du.
-------------
Acha i jeszcze jeden drobny retusz by się przydał.
Native mod ma zwalony sposób wyświetlania ikony karawan. Bo o ile niezależne od nas karawany mają wygląd karawan, to już ikona karawany, której eskortę zleciło nam miasto ma symbol... wojska lub bandytów. Niby duperela, ale można by to poprawić.